Jakiś czas temu byłem na rozmowie na stanowisko Magazyniera. Na początku miałem problem, aby dojechać do tego miejsca, ponieważ na mapie google maps nie jest zaznaczona pinezka firmy. Pani, która prowadzi firmę, nawet nie wie jakie firmy są w pobliżu i nie potrafi naprowadzić w prawidłowe miejsce. Kolejna sprawa, to droga do firmy, są to płyty z dziurami, że można zgubić zawieszenie w samochodzie. Po dojechaniu na miejsce, zaproszeniu do kantorka, te miejsce nie wyglądało na biuro. Kolejne miejsce, które się zatrzymało w latach 80. Następna sprawa, to rozmowa. Na rozmowie poczułem się jak na rozmowie psychologicznej, pytania typu co lubię, czego nie lubię. Później temat wszedł w politykę firm, rozumiem, że są ciężkie czasy, ale na rozmowie kwalifikacyjnej rozmawiać o takich tematach, no Proszę.. Jak w końcu zaczęliśmy rozmawiać o warunkach, to pieniądze słabiutkie. Takie pieniądze miałem 2 lata i bez żadnych uprawnień na udt. Oczywiście popisywanie się, że ludzie walą oknami i drzwiami by pracować w firmie krzak. Jedynym plusem jest, że na początku nie ma umowy zlecenia. Żadnych dodatków nie ma.