Odradzam podjęcie pracy w "Roztoczańskim Pstrągu". Ustalenia zrobione podczas rozmowy kwalifikacyjnej zdecydowanie różnią się od rzeczywistości. Zespół jest dobierany pod kątem mierności: najlepiej, żeby pracownik nie miał żadnych oczekiwań, żadnych pomysłów, bo i tak nie zostaną one zrealizowane.
Rodzaj umowy: do dogadania, ale właściciel sugeruje, żeby być zatrudnionym na jak najniższą stawkę (wtedy płaci mniej składek i podatków).
Obowiązki: wszystko, niezależnie od stanowiska. Będziesz m.in. nosić stoły, rozkładać bardzo ciężkie parasole, zasuwać na zmywaku, sprzątać łazienki i toalety. Knajpa cierpi na niedobór pracowników, więc takie jest uzasadnienie multitaskingu. Jednak, kiedy zwrócisz uwagę, że nie zostałeś zatrudniony na stanowisku sprzątaczki, obrywasz - w okrągłych słowach, ale jednak obrywasz.
Podejście pracodawcy do pracownika: im mniej chcesz, tym lepiej. Najbardziej cenieni są ludzie, którzy potulnie kiwają głową na każde słowo szefostwa. Twoje własne pomysły na cokolwiek nie są brane pod uwagę.
Podejście współpracowników: nie lubią nikogo z zewnątrz, ponieważ większość personelu to znajomi, znajomi znajomych, pary, kuzyni, itd.
Napiwki: bardzo ważna sprawa - nie są dla każdego kelnera, jak w normalnej knajpie. Codziennie są zbierane do wspólnej kasy, a rozliczane - UWAGA! - raz na dwa, trzy miesiące. Z napiwków kupowana jest kawa do ekspresu (dla klientów!), rzeczy biurowe, itp. - więc nie dostaniesz tyle, ile zebrałeś. Zebraną sumę dzieli się na ilość godzin i ilość osób. Jeśli chcesz mieć dobrą kasę z napiwków, to nie tutaj.
Generalnie: omijajcie "Roztoczańskiego Pstrąga", jeśli cenicie sobie dobrą atmosferę i uczciwe warunki pracy.