Opinia o AB Systems Arkadiusz Balcerzak. To jest dokładnie taka firma, o jakiej słyszy się tylko w najgorszych opowieściach, kiedy ktoś zaczyna od: „stary, nie uwierzysz gdzie pracowałem”.
Przelew? To słowo tu nie przechodzi Areczkowi przez gardło. Wynagrodzenie funkcjonuje w systemie bardziej… kreatywnym. Pieniądze pojawiają się BLIKIEM, w transzach, jakby ktoś wypuszczał zwiastuny zamiast filmu. Każdą część trzeba najpierw wynegocjować, przypomnieć, a następnie wyprosić.
Finał zawsze odbywa się pod bankomatem, gdy Areczek oznajmi ci, że możesz się pod niego udać. Gdy już dotrzesz uruchamia swoją klasykę:
akurat dzieci płaczą, albo trzeba je wykąpać, albo akurat ma "urwanie głowy". Godzina czekania to standard, dwie — nic nadzwyczajnego.
Gdy już dzieci przestały płakać, są wykąpane dochodzi do wypłaty i wtedy uruchamia się tryb ekspercki:
„Burza mózgów: ile to właściwie powinno wyjść”.
Po krótkiej analizie matematyka staje się bardzo elastyczna, a kwota transzy… zauważalnie się kurczy.
Zespół? Bardzo charakterystyczny klimat — sami ludzie, którzy ewidentnie mają za sobą różne życiowe przygody(komornik na karku lub ukrywający się przed płatnościami alimenciarze). Historie krążą takie, że spokojnie starczyłoby na kilka sezonów serialu.
To nie jest zwykła praca. To żywa legenda rynku pracy, przekazywana dalej ku przestrodze.