Podczas rozmowy kwalifikacyjnej w kancelarii Mateusza Romowicza bardzo mocno podkreślana jest „rodzinna atmosfera”, partnerskie podejście do pracowników oraz możliwość rozwoju. Niestety rzeczywistość w dziale podatkowym wygląda zupełnie inaczej.
Opiekę nad działem sprawują dwie Panie mecenas i w praktyce bardzo dużo zależy od tego, czy przypadnie się im do gustu – zwłaszcza jednej z nich. Wystarczy, że na samym początku relacja się nie ułoży, aby praca stała się wyjątkowo trudna. Przez dział przewinęło się wiele osób, zarówno z większym, jak i mniejszym doświadczeniem, jednak w większości przypadków kończyło się to w podobny sposób, niezależnie od zaangażowania i jakości wykonywanej pracy.
Pracownicy rzetelnie wykonują swoje obowiązki i przygotowują poprawne pisma, mimo to bardzo często spotykają się z nadmierną i drobiazgową krytyką. Dokumenty, które w ocenie innych specjalistów podatkowych były dobre i w innych miejscach byłyby bez problemu akceptowane, tutaj bywają wielokrotnie poprawiane, często bez jasnego lub merytorycznego uzasadnienia. Zdarza się również, że nawet krótkie, dwuzdaniowe maile są odsyłane do korekty wielokrotnie, aż do momentu, gdy trafi się na „lepszy dzień”.
Największym problemem jest brak spójności w komunikacji. Podczas rozmów twarzą w twarz pracownik słyszy, że wszystko jest w porządku, że przełożeni są zadowoleni z pracy i że nie ma żadnych zastrzeżeń. Po krótkim okresie spokoju sytuacja jednak się zmienia – wracają krytyczne uwagi, nadmierna kontrola i presja, głównie w formie korespondencji mailowej. Taki sposób działania powoduje stres, niepewność i poczucie braku stabilności.
Wśród pracowników panuje przekonanie, że wobec osób, które nie przypadną do gustu, stosowane są zachowania odbierane jako presja psychiczna. Mało kto decyduje się mówić o tym otwarcie z obawy o konsekwencje. Dodatkowo można odnieść wrażenie, że zdanie pracownika nie ma większego znaczenia – dla kierownictwa liczy się przede wszystkim opinia Pań mecenas, a nie stanowisko drugiej strony.
Ostatecznie jedyną informacją, jaką pracownik słyszy na koniec współpracy, jest komunikat, że „w porozumieniu z Paniami Mecenas” zostaje zwolniony, ponieważ nie wpasował się w ich schemat i wizję. Dzieje się to niezależnie od wcześniejszych zapewnień o zadowoleniu z pracy i bez realnej, merytorycznej rozmowy podsumowującej współpracę.
Już na początku pracy w tym miejscu można usłyszeć od innych pracowników, że najlepiej „siedzieć cicho”, nie mieć własnego zdania i nie zadawać pytań. Pojawia się również przekaz, że nawet jeśli ma się rację, to „i tak się jej nie ma”. Oczekuje się bezwarunkowego przytakiwania oraz przepraszania – nawet za sytuacje, za które pracownik nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Tak w rzeczywistości wygląda deklarowana „rodzinna atmosfera”.
Podsumowując, deklaracje składane na etapie rekrutacji mają niewiele wspólnego z codzienną rzeczywistością w dziale podatkowym. Atmosfera pracy jest trudna, nieprzewidywalna i w dużej mierze zależna od osobistych sympatii. Osoby, które cenią partnerskie relacje, możliwość wyrażania własnego zdania oraz uczciwą i merytoryczną ocenę swojej pracy, powinny bardzo dokładnie przemyśleć decyzję o podjęciu pracy w tym miejscu.