Zatrudniając się u „pana” Mariusza nie można oczekiwać, że praca w Banku będzie wyglądać jak praca w Banku.
Praca jak u typowego Janusza a jego pseudo pani dyrektor która poczuła się kimś awansując z stażystki (wiadomo jak) nie wróży niczego dobrego, nawet w placówce bankowej.
Zero empatii, brak poszanowania, zero urlopów, ciągle straszenie. Dla nich najlepiej żeby człowiek nie chorował, nie miał rodziny, planów, masz 24/h być pod telefonem i dziękować Bogu, że pracujesz u nich. Bo jak nie u nich to gdzie jak się nie nadajesz? Nigdzie.
Ich motywacyjne „ nie ma windy do sukcesu” oznacza że trzeba poświęcić siebie, zdrowie, rodzinę, weekendy bo plan trzeba wyrobić. Z gorączką, że sraczką z wybitym zębem masz być, założysz maseczkę jak się wstydzisz ale masz być. A jak się nie wyrabia to się nie nadajesz po czym na koniec opieprzy się uśmiechają i oczekują kiwania głowy na „tak” że zaraz sprzedasz milion.
Nie ważne, czy pracujesz miesiąc, dwa, pięć, czy dwadzieścia, stracisz pracę z dnia na dzień, bo u nich umowa na czas nieokreślony jest niczym papier toaletowy.
Dużo pracowników nie dawalo rady psychicznie ale dla pani dyrektor Katarzyny nie ma czegoś takiego, to współczesny wymysł z tik toka.
Ci ludzie są (usunięte przez administratora) bez krzty poczucia do obowiązku kiedy firma się wali. W żywe oczy potrafią kłamać, pluć w twarz, szantażować i się uśmiechać. Fałszywce i oby to się obróciło wszystko przeciwko im!!