Myślałem, że nie mam nadziei. Pochodzę z Wielkiej Brytanii, nie mówię po polsku i nie studiowałem polskiego prawa. Myślałem, że moja sprawa rozwodowa będzie katastrofą. Mam niesamowite szczęście, Jolanta Molska - Jerin była w sad dworze. Ona była moim szczęśliwym błogosławieństwem. Cieszę się, że działała na rzecz powódka, a nie mnie (pozwany), który był niereprezentowany. Dziękuję Jolantie Molskiej - Jerin za bycie tam, kiedy cię potrzebowałem, ale proszę, przestańcie przysyłać mi kartki świąteczne i wielkanocne, bo moja wdzięczność nie posuwa się tak daleko. (syg. Akt I C 597/16)