Pracowałem jako dyspozytor na międzynarodówce, a wcześniej jako dyspozytor w korporacji w której firma Trans Ann również miała samochody i najpierw na ten temat się wypowiem, bo czytam niektóre komentarze i widzę, że większość kierowców (jeżdżących pod korporacją), którzy wypisują negatywne opinie ma problem z przetwarzaniem danych.
Po pierwsze niejednokrotnie w korporacji będąc dyspozytorem mieliśmy za zadanie przymuszanie kierowców głównie jeżdżących na solówkach/naczepach, aby łamali przepisy i wjeżdżali pod zakazy z prostych powodów - przesyłka była za ciężka na windę od busa albo dany kierowca miał jeździć z jak największą ilością stopów, aby jego waga oraz ilość miejsc paletowych była na maksa wypchana, co korzystnie wpływało na słupki korporacyjne. Gdy nie dało się namówić kierowcy do zabrania przesyłki to dzwoniło się do szefa Trans-Ann, ale rozmowa była krótka i na temat, bo jeżeli był zakaz to od razu odpowiadał, że kategorycznie nie (no bo jak?). Sam jest kierowcą i robi rzeczy niemożliwe, ale przepisów i tacho się trzyma, poza tym jak kierowca jeżdżący po kominie może przeciągnąć tacho? albo jest dobrym kombinatorem albo po prostu nie nadaje się do pracy na drobnicy. Flota w korporacji faktycznie nie jest nowa, ale jeżeli ktoś uważa ją za rozpadające strupy to chyba nie wie co mówi... są przewoźnicy u których auta lądują przynajmniej raz na 2 tygodnie na serwisie, bo się rozpadają na trasie. Kierowcy są różni jedni szybsi, jedni wolniejsi, dla przykładu jeden kierowca zrobi robotę w ciągu 6 godzin a drugi będzie potrzebować na to 10 i nie zrobi wszystkiego, a wtedy już zaczynają się problemy w korporacji i telefony. Trzeba rozróżnić, co Ci karze szef, a co korporacja.
Sama praca jako dyspozytor w międzynarodówce była prosta, miało się wyrobić określony limit kilometrów za daną stawkę i szefa nic więcej nie interesowało, czy zrobisz to w 2 godziny, czy w 10 godzin dziennie, nie było żadnego obowiązku, aby być pod telefonem przez 24h/dobę. W razie jakiś problemów albo wątpliwości szef był zawsze pod telefonem i nie było problemów z kontaktem. Sama praca z kierowcami jest problematyczna, ale tak zawsze było i będzie natomiast tutaj naprawdę kierowcy byli bezproblemowi, większość z nich pracuje od X lat i sami wiedzieli, co mają robić i jak, a nawet jeżeli czegoś się nie wiedziało to bezproblemowo sami udzielali informacji. Flota na międzynarodówce tak jak ktoś już napisał na full wypasie, te auta (tak jak szef zawsze mówił) mają jeździć i zarabiać, więc muszą być dobre. Wiadomo są rzeczy w ciągniku/ naczepie, które można zrobić później, ale jeżeli jest coś faktycznie ważnego to od razu ściągało się kierowcę, jeżeli może dojechać do Polski i jedzie na serwis.
Sam odszedłem z tej firmy zmieniając branżę, ale wszystko na co się umówiłem z szefem zostało mi wypłacone, taka samo jak wypłata która była zawsze na czas.
Moja opinia na pewno jest trochę inna, bo nie od kierowcy, a dyspozytora, który wie jak to wszystko wyglądało z zaplecza.