byłypracownik22.09.2025 17:20
Były pracownik
Nie polecam firmy. Tak jak pisali inni- umowy na 200 zł, reszta pod stołem, kary finansowe i oczywiście oni nic złego nie zrobili.
Mój przykład (puenta na końcu):
zatrudniłem się z olx bo na szybko szukałem pracy zeby nie siedzieć bezczynnie i żeby choć parę zł wpadło. Pierwsza rozmowa z nazwijmy go zarządcą w terenie Piotrkiem była spokojna. Powiedział co i jak, przedstawił zarys umowy do podpisania z wymienionymi karami pieniężnymi. Piotrek zapytał czy mam jakieś alimenty/komornika to zrobią umowę na 200 zł żeby był ZUS a reszta do ręki- odparłem że mam czystą sytuację i chcę normalną umowę.
Zarys podpisałem, przekazałem dalej żeby teraz firma zrobiła swoje. Po tygodniu usłyszałem od Piotrka, że Łukasz nie podpisze umowy na pełną kwotę, ponieważ mu się to nie opłaca. Przełknąłem to, ponieważ zatrudniłem się tylko na miesiąc bo później miałem wyjazd miesięczny i bałem się że w 3 tyg nie znajdę innej pracy na tak krótki okres. Teren do sprzątania przejąłem po chłopaku, który również pracował tam tylko miesiąc, ale on zwolnił się z innych powodów. Teren był zaniedbany i po tygodniu mojej pracy wyglądał dużo lepiej niż po miesiącu poprzednika.
Miałem też sytuację, ze jeden z mieszkańców zwrócił się do mnie o wymianę żarówki w piwnicy, podobno już kilkukrotnie o to prosił- fakt ten zgłosiłem Piotrkowi bo nie miałem żadnych żarówek. Żarówka została wymieniona, a przy okazji usłyszałem od Piotrka że żarówkę miał wymienić miesiąc wcześniej.
Dało mi to do myślenia: firma nie chce podpisać umowy, zatrudnia pracownika, który przez miesiąc zrobi mniej niż ja w tydzień, a niektóre zgłaszane przez mieszkańców problemy realizuje po miesiącu? Postanowiłem, że będę robił swoją robotę i zawijał się do domu zamiast wytapiać czas i czekać na zlecenie skoro mogę na spokojnie zrobić je następnego dnia. Przepracowałem miesiąc, kasę dostałem po powrocie z wyjazdu i od razu zwróciłem się z prośbą czy mogę wrócić do pracy zanim czegoś nie ogarnę. Nie było z tym problemu. Oczywiście o umowach nie było żadnej mowy. Problem pojawił się w pierwszym dniu pracy, ponieważ obszar który tym razem dostałem był 3x większy niż miesiąc wcześniej ( to już po podzieleniu na pół, ponieważ cały obszar był większy tylko pracowało nas tam 2 osoby). Teraz na jesieni to głównie koszenie trawy i grabienie liści. Poza tym, że obszar miałem 2x większy to moim współpracownikiem było coś nie tak. Latał z miejsca na miejsce, często bez sprzętu, zaczynał robotę i jej nie kończył. Co chwila robił niby zadania zlecone na cito z administracji i bieżącą robotę musiałem robić za niego. Z tego co opisywał, że niby robił nie kalkulował mi się kompletnie czas jaki poświęcił na to zadanie. Narzekały na niego sprzątaczki i ponoć administracja- że mówisz co ma zrobić i jak grochem o ścianę. Robiłem za niego zlecenia, o które był proszony od miesiąca, jak chciał żeby mu w czymś pomóc to pomagałem, ale w drugą stronę to już nie no bo on miał jakieś zadanie od administracji i musi je na cito pół dnia robić. Zgłaszałem to Piotrkowi, że nie wiem co ten gościu cały czas robi ale non stop ja muszę poprawiać po nim robotę- zero odzewu.
Przez to że niby robił zadania na cito od administracji skończyło się tak że cały nasz obszar po lecie grabiłem samemu, a to najgorsze bo trzeba wydrzeć z trawy stare liście i po prostu jest ich sporo bo z całego sezonu. Niby podzieliliśmy się na pół ale robiłem i na swoim terenie i na jego. Ostatniego dnia pracy grabiłem ostatni kawałek i zwróciłem się do niego o pomoc- oczywiście był zarobiony. Zrobiłem robotę samemu. W między czasie przyszedł do mnie bez sprzętu- powiedział żebym robił sobie na spokojnie, opowiedział jak to jest zarobiony robotą i musi robić za administracje ( ładował z Piotrkiem worki z gruzem, które zostawił ktoś z mieszkańców) i poszedł. Zadzwoniłem po 20 min czy planuje przyjść mi pomóc- usłyszałem, że jest zajęty, przecież musi posprzątać po workach z gruzem- czyli: zaczął robotę, miał czas żeby latać po terenie bez sprzętu, a po 20 minutach odkąd poszedł ode mnie dalej nie skończył roboty). Po zgrabieniu liści i zapakowaniu czego się dało do kontenera zawinąłem się do domu.
Pół godziny później dzwoni współpracownik, z pretensjami że nie zrobiłem czegoś o co mnie prosił i teraz on musi poprawiać po mnie- z tego jak mi opisał zadanie uważam że je zrobiłem. Powiedziałem mu żeby nie ruszał tego, przesłał mi zdjęcie i wracał na swoją połowę- rozmowa się zakończyła. Po pięciu minutach dzwoni Piotrek z pytaniem gdzie jestem- mówię zgodnie z prawdą że zawinąłem się wcześniej bo robota jest zrobiona. W odpowiedzi krótko: to nie pierwszy raz masz 500 zł mniej.
W tym momencie zakończyłem współpracę. Nie będę pracował dla kogoś kto twierdzi ze nie stosuję się do umowy której sam nie chciał podpisać. Nie będę pracował za kogoś innego skoro on bierze te same pieniądze. Nie będę wytapiał czasu jeśli zrobiłem swoją robotę.
Puenta:
Jeśli chcesz uczciwie pracować to nie tutaj. Jeśli naturalnie walisz w ch...-aplikuj :)