Rozmowa11.05.2023 16:21
Kandydat
Rozmowa kwalifikacyjna na stanowisko asystent menadżera w restauracji opowiem wam przezabawny kabaret. Kiedy dotarlam na miejce musialam czekac na nia 20 min, choc ustalam godz z menadżerem. Po tych minutach zaczela prowadzic rozmowe justana, po czym przyjechal ,,szef" grzegorz stachowicz. Rozmowe prowadzil w sposób wymyslony przez niego, na której można było zasnąć, ze względu na szacunek dla drugiego człowieka zostalam i wysluchalam do końca 50minutowego monologu o niczym. ,,Szef" budził odrazę odrazu jak wszedl, zrobil wrażenie (usunięte przez administratora), ktory nie potrafi prowadzic biznesu. I tu niestety nie pomylilam sie. Zaczęłam zadawać,,niewygodne pytania", a mianowicie ,,od kiedy bedzie zawarta umowa w formie papierowej oczywiście:) ". Odpowiedzial nie na temat ynikajac odpowiedzi, dużo mówił, niestety nie odpowiedzial na pytanie. Nastepnie zaczelam pytac w takim razie ,,czy sa dni probne bez umowy, i czy one od poczatku przyjscia sa płatne" tu hit sluchajcie, reklama w czasie rozmowy, wbiega justyna menadzer tak bez zadnej kultury, bo sobie przyszła popatrzeć kamery do pokoju gdzie porowadzony jest rozmowa, choc dla mnie kabaret. Na te pytanie także nie otrzymalam zadnej sensownej odpowiedzi grzegorz dalej głosił swoje teorie nie na temat. Przy czym justana wybaluszyla oczy gdy zapytalam o umowe kiedy bedzie podpisana. Grzegorz cos odp a mianowicie,,ze mu prawnik jego powiedzial, ze ustna umowa tez jest wiazaca" wtedy zaczelam sie smiac, tak jest wiazaca ale po niej podpisuje sie dokumenty, poniewaz nikt nie uwierzy na slowo, jesli dojdzie do naruszenia praw pracownika. W prawie jest wyrazne powiedziane, ze siepodpisuje takie umowy na papierze i pilnuje sie swoich spraw. Ale coz nadal na moje pytanie nie otrzymalam odpowiedzi dalej mowil o ,,umowie ustnej i ze jego prawnik tak powiedzial" :D naprawdę ciezki przypadek. Ja patrzac sie na niego jak na idiote uslyszalam ,,ze sie nie rozumiemy", odpowiedzialam iz to on nie rozumie mojego pytania, bo do tej pory nie odpowiedzial na nie, oczekiwalam odpowiedzi czy po przyjsciu do pracy bedzie zawarta umowa badz okres od tego dnia kiedy przyszlam do pracy. Pan Grzegorz zaczął sie nagle denerwować, bo jego krecenie i gadka nie dziala na mnie. Powiedziałam, ze zgodnie z kodeksem pracy nie ma dni probnych bez umowy, tymbardziej nieplatnych, jesli jest zawierana umowa zlecenie musi pojawic sie umowa na papierze, czy to predzeniej czy pozniej, z pisana data od dnia przyjscia pracownika do pracy. Natomiast jesli to umowa o prace pracodawca wysyla pracownika na badanie a potem podpisuja umowę od nia po zrobieniu badan. Na dowod tego zalaczam treść, ktora jano mowi o prawach w naszym kraju (treść znajdziecie w nastepnej odzielnej opinie odemnie). Niestety grzegorz, ktory nieznal ani przepisow ani prawa ani kodeksu prawa ani prawa pracownkow chciał zabłysnąć wiedza przed kimś kto dobrze zna takie prawa i w moich oczach zrobil z siebie tylko posmiewisko. Cos prawnik powiedzial i tez nie zna praw skoro tylko i wyłącznie chce zawierać umowy jakiekolwiek ustne z pracownikiem, KTOŚ WIE, ŻE DZWONIĄ, ALE NIE WIE, W KTÓRYM KOŚCIELE (ktoś trochę słyszał o czymś i wie coś na ten temat, ale jego informacje są bardzo pobieżne, niekompletne lub nie w pełni prawdziwe). Panie grzegorzu taka niewiedza swiadczy o panu prumitywanie, prosze wziac do reki ksiazke poczytac o zawieraniu umow z pracownikiem, jak powinna wygladac rozmowa merytoryczna i odpowiedzi na temat, z szacunkiem i kultura do drugiego czlowieka. Chce podkreślić, ze grzegorz nie potrafi prowadzic rozmowy przerywa chamsko, przekrzykuje osobe oraz nie daje dojsc do glosu gloszac swoje teorie mongolskie i ciemnotę. Denerwuje bo nie zna prawa ani kodeksu pracy gdy ktos go zacytuję i denerwuje sie, ze ktos go moze przewyzszac wiedza w tak mlodym wieku. A mu sie nie udaje mydlic oczu i zatrudniac na czarno pracownikow. Stracilam tylko swoj cenny czas na osobę, ktora mniej odemnie wiedziala. Tak na koniec grzegorz chcial zobaczyc moja umowe zlecenie z poprzednia firma gdzie nie pokazuje sie takich rzeczy nikomu, to nie bylo świadectwo pracy, ktore mozna pokazac tylko umowa zawarta z pracodawca. Grzegorz nie popisal sie madroscia inteligencja oraz wiedza. Moze chcial zobaczyć jak wygladaja umowy, poniewaz zawiera ,,tylko ustne tak jak mu powiedzialprawnik". Odsylam do dobrego prawnika, moze pokaze papierowe umowy jak powinny wygladac :) wedle naszego prawa w naszym kraju.