Szkoda czasu.
Umówiłem się na spotkanie, żeby porozmawiać o potencjalnej współpracy. Termin spotkania - narzucony przez DT - nie za bardzo mi odpowiadał, ale dobra, poprzestawiałem inne tematy, tłukę się specjalnie 50 km i jestem przed czasem. Czekam, czekam, w końcu dzwonię - DT zapomniało, że byliśmy umówieni. Okej, skoro już przyjechałem to mogę jeszcze chwilę poczekać. Czekam na parkingu godzinę jak (usunięte przez administratora) dzwonię jeszcze raz. No jednak DT nie da rady się dzisiaj spotkać. DT przeprosiło, to trzeba przyznać, ale nie zrobili nic, żeby sytuację uratować.
Rozumiem, że życie idzie swoim torem i czasem jakiś pożar się pojawi, ale:
1. Kiedy umawiasz się na spotkanie, którego termin sam narzuciłeś, lepiej się upewnij, że o nim nie zapomnisz.
2. Jeżeli wydarzy się coś nieplanowanego zawsze możesz poprosić kogoś innego o zastąpienie na spotkaniu, albo zaproponuj od razu inny termin spotkania.
Przez kilkanaście lat zaliczyłem różne rozmowy o współpracy, ale tak mnie jeszcze nigdy nikt nie potraktował.