Moim zdaniem Infonet, a w zasadzie Ulubiony Serwis, to bardzo specyficzne miejsce pracy.
Największym problemem jest sposób zarządzania firmą. Właściciel sprawia wrażenie osoby, która nie ma pełnego obrazu tego, jak funkcjonuje przedsiębiorstwo, mimo że jest w nim obecny praktycznie codziennie. Przykładem może być sytuacja, gdy dopiero po kilku latach działalności przypadkiem dowiedział się, jak wyglądają arkusze Excela codziennie wypełniane przez techników. Powtarzające się pytanie właściciela „Jaką mamy na to procedurę?” od dawna funkcjonuje wśród pracowników jako firmowy mem, bo bardzo dobrze oddaje sposób zarządzania.
Awanse i podwyżki są mało przejrzyste i w dużej mierze zależą od uznania przełożonych. Zdarzały się sytuacje, w których młodszy technik szkolił nowych pracowników zatrudnianych na wyższych stanowiskach, prowadził własny zespół, a mimo to nie doczekał się podwyżki. W tym czasie starsi technicy nie uczyli nowych kolegów bo bali się konkurencji. Jednocześnie osoby z krótszym stażem osiągały wyższe premie, ponieważ potrafiły lepiej wykorzystać luki w źle zaprojektowanym systemie premiowym lub z różnych względów były lokowane na lepszych, bardziej "dochodowych" stanowiskach.
Presja na wyniki jest bardzo duża. Naciski, krzyki i rozliczanie z efektów należały do codzienności. Zdarzały się upomnienia za niewyrobienie norm, mimo że normy te nie były nigdzie jasno określone ani zapisane w umowach. Niestety były również przypadki pracowników kończących na długotrwałych zwolnieniach lekarskich z powodu problemów zdrowotnych związanych ze stresem.
Firma sprawia wrażenie miejsca, w którym nie docenia się osób chcących coś usprawnić lub rozwijać. Znacznie lepiej odnajdują się osoby, które potrafią funkcjonować w panującym patologicznym koleżeńskim układzie. W efekcie wielu pracowników przestaje wykazywać inicjatywę, bo nie widzi w tym żadnych korzyści i sensu.
Zdobywanie wiedzy również pozostawia wiele do życzenia. Zamiast kultury dzielenia się doświadczeniem często panuje przekonanie, że wyszkolenie drugiej osoby może oznaczać przygotowanie własnego następcy. Przez to wymiana wiedzy jest ograniczona, a nowi pracownicy często muszą radzić sobie sami lub uczyć metodą prób i błędów.
Zakres obowiązków techników jest bardzo szeroki i z roku na rok rośnie. Jednocześnie firma chętnie tworzy kolejne stanowiska kierownicze i nadzorcze mimo że jest tam nieco ponad 10 osób w całej firmie. W praktyce technik jest rozliczany przez wiele osób jednocześnie – od Biura Obsługi Klienta, przez kontrolę jakości, aż po księgowość. Często można odnieść wrażenie, że każdy uważa technika za osobę, która ma bezwzględnie wykonywać wszystkie polecenia.
Ogłoszenia o pracę kuszą wynagrodzeniem na poziomie 5000–9000 zł brutto, jednak z perspektywy technika osiągnięcie górnej granicy wydaje się nierealne. Szeroki zakres obowiązków i odpowiedzialności nie idzie w parze z wynagrodzeniem. Coraz więcej osób odchodzi, a ci, którzy zostają, często nie są najlepszymi pracownikami tylko osobami które dobrze odnajdują sie towarzysko z kierownictwem.
Atmosfera również pozostawia wiele do życzenia. Plotki, wewnętrzne konflikty, niepewność zatrudnienia oraz trudne do zrozumienia decyzje kadrowe skutecznie obniżają morale zespołu. Zdarzały się sytuacje, w których zatrudniano nową osobę, by po krótkim czasie zlikwidować stanowisko i rozwiązać umowę z innym pracownikiem. Wiele rozstań odbywało się „za porozumieniem stron”, choć pracownicy odbierali je jako wymuszone.
Podsumowując, z mojego punktu widzenia na rynku jest wiele lepszych miejsc pracy, które oferują zdrową atmosferę, wzajemny szacunek oraz jasno określone zasady dotyczące awansów i wynagrodzeń. Tutaj przez długi czas miałem poczucie, że zaangażowanie, odpowiedzialność i chęć rozwoju nie przekładają się na realne możliwości awansu ani poprawę warunków pracy. Dlatego osobom rozważającym zatrudnienie radziłbym dokładnie przemyśleć swoją decyzję.