Gdy chodzi o tę mrągowską hurtownię, mogę się podzielić swoim doświadczeniem, jak tam wygląda praca. Trzeba przychodzić na 4 rano, a to nie każdemu może się podobać. Mnie też nieraz nie chciało się rano wstawać i przychodzić. Ludzie przychodzili niewyspani i dlatego nerwowi.
Atmosfera na hali też jakaś nerwowa była. Ludzie tam nieraz uwagi sobie porządnie i z szacunkiem zwracać nie umieją, tylko krzykiem, agresją i wulgaryzmami. Często się to zdarzało, jak tam byłem. Mnie też puszczały nerwy, kiedy do mnie kierowana była agresja.
Na wywózkach z towarem, a jeździło nas po dwóch, to też często sam musiałem nosić, bo kompanionowi się nie chciało mi pomagać.
Przez 6 dni w tygodniu musiałem przychodzić do pracy. Tylko niedziela wolna. Kręćka można było dostać. Zero wypoczynku. Nic dziwnego, że odbija się to na ludziach. W moim odczuciu to wyobraźni chyba zabrakło tym, którzy organizowali i planowali te godziny pracy. Jeszcze nieraz to i po godzinach trzeba było zostawać, przychodzić wieczorem na rozładunki lub jechać po towar po południu.
Płacili dobrze, ale nieraz czułem się już sfrustrowany i wykorzystywany. W końcu się zbuntowałem, rzuciłem tę robotę, otworzyłem swój warzywniak i teraz sam jestem sobie panem, a co najważniejsze, jestem szczęśliwy.