Miałam wątpliwą przyjemność brać udział w rekrutacji na stanowisko Specjalisty ds. Obsługi Klienta w firmie Sempler.pl.
Rozmowa odbyła się w siedzibie firmy- z jej właścicielem, w całkiem miłej, choć wg mnie zbyt luźnej atmosferze. Była ona mało merytoryczna, chwilami chaotyczna. Nie dowiedziałam się na niej jakie wynagrodzenie jest oferowane( sama określiłam swoje oczekiwania), a jedynie jaki jest zakres obowiązków, wymagania, termin ewentualnego zatrudnienia, oraz planowany czas zakończenia rekrutacji.
Oczywiście, w firmie, panuje rodzinna atmosfera i nie jest to żadne korpo!
Spotkanie odbyło się we czwartek, a decyzję o zatrudnieniu miałam otrzymać ok. poniedziałku/ wtorku.
Jednak dzień później, w piątek, odebrałam telefon z informacją, że niezbędne będzie, abym pojawiła się na dniu próbnym( na 2- 4 godzin), aby zobaczyć na czym dokładnie praca polega i czy mi ona odpowiada.
Czerwona flaga- wiem, że tego typu praktyki są nielegalne i kandydat nie powinien się na to godzić, jednak ciekawość wzięła górę i umówiłam się na środę.
W poniedziałek otrzymałam kolejny telefon( druga flaga), bo w firmie zapomnieli na kiedy się umówiliśmy.
Kiedy dotarłam na miejsce, poznałam żonę szefa, która nie była obecna pierwszego dnia rekrutacji, natomiast okazało się, że jest osobą decyzyjną w tej kwestii.
Przez cztery godziny byłam szkolona z programów do obsługi zaplecza sklepu. Jako osoba z zewnątrz, bez podpisania żadnej umowy, miałam dostęp do danych firmy i danych jej kontrahentów. Mimo to i mimo iż poświęciłam swój prywatny czas, nie zyskałam zaufania ze strony Pani Szefowej, która podeszła w trakcie i informowała( straszyła) o tym, że to tylko niewielka część obowiązków należących do osoby zatrudnionej na ww. stanowisku.
Na koniec zostałam poproszona do szefowskiego biurka i dokładnie przepytana z mojego CV( po raz drugi- widać problemy z komunikację wewnątrz organizacji), zapytana o odczucia odnośnie przebytego "szkolenia".
Ponieważ nie jestem żółtodziobem i mam pewne doświadczenie w tego typu pracy, zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że czuję się w tej roli dobrze.
Wspólnie doszliśmy do wniosku, że zakres obowiązków jest tak szeroki, jak obowiązki trzech- czterech osób z firmy, w której pracowałam wcześniej, jednak fizycznie wykonalny dla jednej.
Pani Szefowa zapytała, czy zostanę jeszcze i popracuję( trzecia czerwona flaga). Odmówiłam.
Nie pracuję przed podpisaniem umowy.
Dowiedziałam się, że przez pierwszy kwartał mogę otrzymać najwyżej minimalną krajową(sic!, sami oferujący nie znają wysokości płacy minimalnej), ponieważ i tak nie wiadomo, czy się nadam i w zasadzie potrzeba kogoś szybko, a te cztery godziny to już całkowite szkolenie, jakie jest zapewnione.
Ile mogłabym dostać po przedłużeniu umowy- nie wiem.
Podsumowując- duże oczekiwania, sporo pracy i wynagrodzenie nie pozwalające utrzymać się w Poznaniu.
Januszeria polskiego rynku pracy w pigułce. Strata czasu.