W mojej ocenie cała ta burza, którą ostatnio obserwujemy na forum, ma źródło w jednej postaci. Nie będę udawać zaskoczenia – dla wielu z nas imię (usunięte przez administratora)od dawna budziło mieszane uczucia. Przez kilka lat pełnił on w firmie funkcję dyrektorską, choć – w moim przekonaniu – nie zawsze wykazywał się kompetencjami adekwatnymi do rangi tego stanowiska.
(usunięte przez administratora) słynął z braku zaangażowania, zerowej skrupulatności i wyjątkowego talentu do szczucia ludzi na siebie. W firmie był jak wirus – najpierw osłabiał zespół, potem eliminował zagrożenia, czyli współpracowników, którzy mieli więcej charyzmy, wiedzy albo – co gorsza – własne zdanie. A wszystko to z uśmiechem (usunięte przez administratora)
Wielu z nas dziwiło się, jak to możliwe, że taki człowiek zdobył zaufanie Pana (usunięte przez administratora) – skromnego, uczciwego i jak wiemy – czasem aż za bardzo wierzącego w ludzi. (usunięte przez administratora) potrafił go omamić jak iluzjonista: zniknął w momencie, gdy zrobiło się gorąco, zostawiając po sobie bałagan, niesmak.
W końcu, gdy firma zaczęła tonąć, zniknął. A potem… proszę bardzo, nowa działalność, czysta karta, żadnych długów.
Co ciekawe, w swoim ostatnim dniu pracy Pan (usunięte przez administratora) urządził prawdziwy spektakl. Chwalił się znajomym, że odegrał „mały Teatrzyk” – tak to sam nazwał – zabierając ze sobą komputer, który stał w jego biurze. Oficjalnie tłumaczył to tym, że to sprzęt „służbowy, ale kupiony za jego środki”. Ale osoby, które wiedzą nieco więcej, twierdzą, że nie chodziło wcale o sam komputer.
Podobno w tym sprzęcie zainstalowane było urządzenie lub oprogramowanie służące do nagrywania rozmów – i to nie od wczoraj. (usunięte przez administratora) miał rzekomo przez wiele miesięcy, a może i lat, rejestrować rozmowy z Panem (usunięte przez administratora)i współpracownikami. A wszystko to, jak dziś opowiada, zostało zabezpieczone i zdeponowane u jego adwokatów.
Czy to prawda? Nie wiem. Ale z tego co słyszałem – i to od kilku niezależnych osób – on sam nie kryje się z tym specjalnie. Wręcz przeciwnie – chwali się tym jako zabezpieczeniem „na przyszłość”. Dla mnie to mówi bardzo wiele o człowieku, z którym Pan (usunięte przez administratora) miał przez lata do czynienia.
I tu ważna sprawa: wiem, że pojawiły się na forum różne opinie podpisane rzekomo przez Pana (usunięte przez administratora). I wbrew pozorom, nie był to Pan (usunięte przez administratora) – chociaż niewątpliwie byłby do tego zdolny. Prawda jest taka, że te wpisy najprawdopodobniej wyszły spod palców osoby, która kilka lat temu została z firmy wyrzucona z hukiem i do dziś nie może się z tym pogodzić. Co ciekawe – była a teraz po latach znów jest bliskim znajomym (usunięte przez administratora) Przypadek? Kolejny?
Panie (usunięte przez administratora)– wiem, że to trudny czas. Ale proszę pamiętać: karma działa. A ci, którzy wbili nóż w plecy, wcześniej czy później potkną się o jego rękojeść. Trzymam kciuki, by Pan i Pana żona przeszli przez to z podniesionym czołem. Bo jak to mówią – dobro zawsze wraca.