sac31.05.2019 02:28
Inne
W poniedziałek zapowiedział telefonicznie, że przyjedzie w czwartek albo piątek. W czwartek czekałem całe przedpołudnie, w końcu dopytałem telefonicznie i się dowiedziałem, że może w piątek będzie. W piątek nie przyjechał. Znowu dopytałem i powiedział, że będzie w poniedziałek. W poniedziałek przyjechał. Okazało się, że części akcesoriów nie ma, bo mi wcześniej o nich nie powiedział, a ja nie widziałem, że trzeba. Musiałem telefonować do sklepu i zamówić, ale trzeba było dopiero kilka dni czekać. W końcu zrobił tylko z tego, co było, bez mocowania rury spustowej. Pokryli dach o powierzni ok. 30 m2 blachą trapezową wraz z obróbkami. W kilku miejscach pozostały poważne usterki (blacha nie przycięta, blacha czołowa powyginana, kawałek dachu przy kominie nie skończony, bo uznał, że wystarczy tylko uszczelnić silikonem, a właściwie nie chciało mu się robić przy kominie. Pracowali półtora dnia we trzech, wzięli 3 000 zł na rękę. Bez pytania pocięli mi deskę przeznaczoną na inny cel. Śmieci po sobie nie sprzątnęli.