Odradzam to jest mało powiedziane. Właściciel o mentalności "Janusza", ugadujemy się na stawke, żeby drugiego dnia stwierdził, że da mi na początek najniższą, ponieważ nic nie będę zarabiał dla firmy przez pierwsze 2 tygodnie. Pierwsze kilka dni dosłownie nic nie robiłem bo szef miał inne rzeczy do roboty niż szkolenie pracownika. Warsztat zatrzymał się w latach 80. 2 tygodnie straciłem bo wpierw "szef" zachorował na C19, a potem to ja byłem przez niego chory. Oczywiście nie miałem podpisanej umowy (mój błąd- pamiętajcie, nie ruszacie roboty dopóki nie podpiszecie umowy!), więc nawet L4 mi się nie należy. Właściciel na wieść, że chciałbym rekompensaty za te 2 tygodnie był wielce zdziwiony o czym ja mówię. Na koniec, łaskawie wysłał mi przelew z tytułem "zwrot za dojazdy", oczywiście umowy żadnej dalej nie podpisałem.
Właściciel to stary "Janusz", (usunięte przez administratora) i (usunięte przez administratora) z kompleksami, który myśli, że zjadł wszystkie rozumy. Gdy zobaczył, że czyszczę szybe od maszyny stwierdził, że za chwile i tak będzie brudna i nie będę mu ustawiał zakładu... O BHP zapomnijcie, brak jakiejkolwiek optymalizacji czy planu produkcji. Cały czas narzekał na byłych pracowników.
Zatrudniał mnie jako "frezera", a finalnie szukał chłopca na posyłki. Dodam, że wątpię, żeby facet miał większe pojęcie o obróbce CNC bo "skoro idzie to nie zmieniamy".
Powtarzam: UWAGA (usunięte przez administratora)