To było niejako zmuszanie - mail przychodził niemal co dzień o różnych porach dnia - bez względu na porę. Często miałem zaczęty tekst, a przez noc koncepcja szefostwa się zmieniała i wszystko szło to zmian/wyrzucenia. Czasami kazano mi poprawiać tekst w weekendy - gdy tego nie robiłem i czekałem na poniedziałek to po kilku godzinach kolejny mail z ponaglaniem, że ma być zrobione na już. Kogo to obchodziło, że jestem aktualnie na zajęciach? Nikogo - a chyba na rozwoju pracownika powinno pracodawcy zależeć. Z tego co zauważyłem to wszyscy tam zapierdzielali po godzinach, aby zarobić godne pieniądze. Dla większości praca wieczorami i brak innego życia to normalka. - Cóż praca na akord, do tego płacenie śmiesznych kwot na umowie o dzieło.