Pan Denis pomógł w moim problemie ze zdrowiem. W kwietniu 2020 przedźwigałam się z naciskiem na prawą kończynę górną. Niedługo potem doszły jednak silne bóle karku. Ból trwał i trwał 2 miesiące bez przerwy (a środki przeciwbólowe w najlepszym razie to zagłuszały).
Jeśli chodzi o służbę zdrowia to każdy kolejno twierdził, że raczej nic tak strasznego mi nie jest, a tymczasem bóle rozwijały się i nasilały… Co prawda były rentgeny, wizyty kontrolne (gdzie dostać czy nawet dodzwonić się do mojej przychodni ortopedycznej to koszmar), silne przeciwbólówki (którymi w ciągu 2 tygodni nieźle się strułam i w efekcie wychudłam), USG stawów barkowych itd. itp.. Tak czy siak żadnego przełomu. Niby przepisano mi jakąś rehabilitację, ale dopiero za 2 lata się na nią dostanę...
Zgłaszając się do Pana Denisa stałam na granicy. Była to ostania nadzieja, bo po 2 miesiącach to się już robiła depresyjność. Nic dziwnego: sprawność życia spadła mi o dobre 60 – 70%. Z powodu ciągłych bóli mało co mogłam robić, na mało czym się skupić, ograniczyłam wychodzenie z domu. Potrafiłam całe dnie leżeć w łóżku, gdyż z powodu bólu nie mogłam nic innego zrobić. Normalne życie zostało zawieszone, leżało odłogiem. Ledwo człowiek zaczynał coś robić (komputer, pochylenie głowy) – rozkręcał się bardzo ostry ból. Trochę się zaczynało wariować.
Pan Denis swoją terapią odmienił tę sytuację.
Na pierwszej wizycie przeprowadził dokładny wywiad. Potem przystąpił do usprawniania mojego stanu. Dał mi wówczas znać, że z tym kręgosłupem już od dawna było nie najlepiej (nawet przed urazem). W ciągu kolejnych wizyt bóle stopniowo malały. Zmniejszyła się apatia i otępienie. Nawet gdy czasem coś jeszcze bolało to i tak bardzo „skoczyłam” psychicznie i „motorycznie”, byłam mile zaskoczona. Potem to nawet przestałam musieć brać środki przeciwbólowe – przełom. Odżywałam coraz bardziej, załatwiałam sprawy poza domem. W końcu odpuściły też rwące bóle karku. Pozostały co prawda pobolewania górnych kończyn (zwłaszcza lewej), ale na ostatniej wizycie w serii zajęto się i tym. Zresztą: lewy łokieć już przestał aż tak boleć!
W ogóle moje wrażenia po każdej z wizyt były takie: po pierwszych 2 h od końca wizyty następuje miła senność, ale niedługo potem ona mija i człowiek dostaje takiego kopa energii, że mógłby nie kłaść się w nocy spać :D (ja, która jeszcze przed chwilą byłam tak niedyspozycyjna).
Bardzo ważne: Pan Denis traktuje poważnie omawiane dolegliwości. Dowiedziałam się, że owszem ma prawo mnie boleć i dlaczego ma prawo. To wszystko wzbudza natychmiastowe zaufanie (i zresztą zaufanie to nie zostaje już potem zawiedzione). Ani razu nie usłyszałam czegoś takiego jak „Nic pani przecież takiego nie jest. Po co pani się w ogóle tak denerwuje skoro nic poważnego na tym rezonansie nie widać?” itp. Podczas gdy od lekarzy a nawet komercyjnych fizjoterapeutów niestety można coś w tym stylu usłyszeć (jak gdyby nie rozumieli, że może człowiek denerwuje się na przykład dlatego, że od 2 miesięcy był kłębkiem bólu i strachu o przyszłość, że stracił dawne życie…).
Na docenienie zasługuje też stan gabinetu: kwestie higieny i estetyki. Np. bardzo pochwalam choćby to, że po wizytach u Pana Ostapczuka ubrania nie były zatłuszczone olejkami. Inni fizjoterapeuci potrafią to lekceważyć i nawet pleców ludziom zbyt dokładnie nie wycierają po masażu.
Podsumowując: choć nie jest tak beztrosko jak przed urazem to teraz nie ma porównania: z powrotem mam plany i mogę je wdrażać. Jeśli danego wieczoru – powiedzmy – napiszę sobie na kartce co mam zrobić nazajutrz to tego następnego dnia faktycznie jestem w stanie to zrobić. Podczas gdy wcześniej każdego dnia zastanawiałam się: „zrobię dzisiaj to co miałam czy ból mi nie pozwoli (często nie pozwalał)?”. Przy okazji za pośrednictwem Pana Denisa człowiek odkrył nową rzecz: że kiełki i mikro-listki mogą być bardzo smaczne :D
Także no raz jeszcze chciałam Panu bardzo podziękować: np. znów mogę np. szyć (pochylanie głowy i karku oraz precyzyjne ruchy ręką są możliwe = już nie kosztują takiego bólu), mogę siedzieć z kotem na kolach i czuć tylko radość z tego (a nie myśleć tylko o bólu i nie móc nawet czuć radości siedzenia z ukochanym zwierzątkiem), 2 litrowy słoik przestał wydawać mi się tak ciężki w rękach. Mogę zasypiać i budzić się praktycznie bez cierpienia i tabelek. Leżenie głowy na poduszce już nie sprawia bólu. I „dziwnym trafem”, po zmniejszeniu bólów, pourazowa depresja czy apatia zaczyna ustępować. Człowiek z powrotem poczuł się sobą. A jednak – poprawa zdrowia i zwiększenie energii jest warta więcej niż wszystkie pieniądze świta.
Polecam! Proszę Państwa, nie ma co się załamywać. Np. nie trzeba koniecznie przyzwyczajać się na całe życie, że już zawsze tuż przed deszczem wystąpi bardzo silny ból np. karku. U mnie po interwencji Pana Denisa deszcze i burze przestały już wiązać się z tak ostrym nasileniem bólu, a przecież wcześniej myślałam, że z tymi bólami to już tak zawsze będzie.