Opinia dotyczy firmy powiązanej, czyli Midero SA w Krakowie.
Moje doświadczenia z tą firmą niestety odbiegają od oczekiwań. Miałem wrażenie, że sposób zarządzania i organizacja pracy przypominają rozwiązania znane sprzed wielu lat. Firma przedstawia się jako agencja marketingowa i ekspert w zakresie transformacji cyfrowej, jednak w codziennej pracy nie dostrzegłem standardów, których spodziewałbym się po organizacji o takim profilu.
W mojej ocenie wiele decyzji strategicznych podejmowanych było bez wyraźnego oparcia o sprawdzone praktyki marketingowe. Zauważyłem również niewielki poziom wykorzystania narzędzi i metod usprawniających pracę. Podstawowe aplikacje biurowe oraz organizacja dokumentacji były wykorzystywane w sposób, który mógłby być znacznie bardziej efektywny.
Odniosłem także wrażenie, że zarządzanie projektami nie opierało się na powszechnie stosowanych standardach. Planowanie zasobów, mierzenie efektów czy harmonogramowanie prac nie były, z mojego punktu widzenia, odpowiednio uporządkowane.
Struktura zatrudnienia sprawiała wrażenie opartej głównie na osobach rozpoczynających karierę zawodową. Dominowały umowy zlecenia oraz wynagrodzenia na poziomie minimalnym, co mogło wpływać na dużą rotację pracowników.
Projekty realizowane dla klientów oceniam jako mało spójne, a prowadzone szkolenia wydawały mi się schematyczne i powtarzalne. Odniosłem również wrażenie, że znaczącą część działalności firmy stanowiły projekty finansowane ze środków zewnętrznych, podczas gdy liczba komercyjnych realizacji marketingowych nie była duża.
W kulturze organizacyjnej zauważyłem wyraźny podział na wąską grupę osób mających większy wpływ na decyzje oraz pozostałych pracowników. W moim odczuciu przekładało się to na nierówne traktowanie w zakresie doceniania zaangażowania, możliwości rozwoju oraz wynagradzania.
Zakres obowiązków często znacząco wykraczał poza opis stanowiska, natomiast możliwości uzyskania podwyżki lub premii wydawały się ograniczone. Miałem również poczucie, że inicjatywa i proponowane usprawnienia nie spotykały się z odpowiednim zainteresowaniem.
Firma deklarowała możliwość korzystania z budżetu szkoleniowego, jednak w praktyce jego wysokość była niewielka i często nie pozwalała na pokrycie kosztów specjalistycznych szkoleń. Dodatkowo korzystanie z dofinansowania wiązało się z obowiązkiem pozostania w firmie przez określony czas.
Sprzęt służbowy był w większości używany, a dostęp do profesjonalnego oprogramowania bywał ograniczony. Proces wdrożenia nowych pracowników również, w mojej opinii, wymagałby lepszej organizacji.
Na koniec warto wspomnieć o atmosferze pracy. W biurze panowała bardzo duża cisza, a swobodne rozmowy między pracownikami były raczej niemile widziane. Dla mnie było to dość nietypowe środowisko i miało wpływ na codzienny komfort pracy.
Podsumowując, sądzę, że firma ma jeszcze wiele obszarów wymagających usprawnienia, zwłaszcza w zakresie organizacji pracy, zarządzania ludźmi, komunikacji oraz budowania kultury organizacyjnej. Osobom rozważającym zatrudnienie polecam dokładnie dopytać podczas rekrutacji o zakres obowiązków, możliwości rozwoju, system wynagrodzeń oraz sposób zarządzania projektami.