Umowa to taka o którą ciężko się doprosić, a co dopiero na oczy zobaczyć. Okres próbny trwa aż nie wyprosisz umowy, a w tym czasie zarabiasz grubo poniżej najniższej krajowej i ponad pełen etat - codziennie po 9h i OBOWIĄZKOWA sobota po 5h. Opinie na google oczywiście podstawione. Właścicielka firmy utknęła w PRL, straszy i pracowników i klientów - z jej humorkami żaden dzień nie jest taki sam, o zdrowej psychice stamtąd nie wyjdziesz. PIP już dawno powinien zająć się tym miejscem. Asortyment często wadliwy, a jak Klient przyjdzie po zwrot to zostaje wyśmiany. Zatrudniają serwisantów bez wiedzy, bo szkoda pieniędzy na kogoś z kompetencjami. Przemiał pracowników taki, że aż szkoda zapamiętywać imion. Obiecują premie, której nikt nie widział. Monitoring kontrolowany, żebyś przypadkiem nie usiadł pod ich niewiedzę. Miejsca socjalnego dla pracowników brak - ale spokojnie, bo przerwy też. O wolny dzień musisz się prosić i przypominać, bo nie jest to mile widziane. „Proszę” czy „dziękuje” to zakazane słowa w szefostwie Buga Sport.
Podwyżka to kolejne zakazane słowa, bo inflacja obowiązuje tylko ich.