Bardzo długo zastanawiałem jak napisać opinię o firmie PHU ADLEX, aby przekazać choć procent tego co tu przeżyłem i to czy znajdę, choć jeden pozytyw ze "zmarnowanych" tu kilku miesięcy mojego życia. Niestety go nie znalazłem, a moje problemy z tym nieuczciwym pracodawcą będą ciągnęły się za mną jeszcze długimi miesiącami, a może i latami... Ale po kolei.
Wszystko zaczyna się dosyć niewinnie. W trakcie "rozmowy rekrutacyjnej" właściciel tego piekielnego przybytku robi wrażenie człowieka głębokiej wiary, w pełni kulturalnego i silnie patriotycznego o czym mają świadczyć liczne zdjęcia na ścianach jego biura, a także powołana przez niego młodzieżowa grupa patriotyczna. Jak się dość szybko okazuje są to tylko pozory, które opanował na poziomie mistrzowskim. W tej kwestii moje chapeau bas!
Od samego początku pracy w tym miejscu będą łamane wasze wszelkie prawa pracownicze.
Już idąc na badania wstępne przygotujcie się na to, że to wy za nie zapłacicie (co jest niezgodne z polskim prawem pracy) i dopiero po przepracowaniu trzech miesięcy (takie "zabezpieczenie" na wypadek gdybyście chcieli stąd wcześniej "uciec") dostaniecie zwrot "kaucji".
Dobowa norma czasu pracy to 8 godzin? Nic z tego! Tu masz pracować 10 godzin dziennie, "bo za to Ci się płaci". Ba! Praca jest nawet w soboty przez 6 godzin za które wielmożny łaskawca płaci jak za w pełni przepracowany dzień... Tyle tylko, że za wszystko powyżej 40 godzin w tygodniu należą się w 100% płatne nadgodziny o których nasz "kochany" pracodawca nie chce pamiętać, bo tak mu wygodniej (i taniej!).
Jak już uda się przepracować pełny miesiąc (ok. 230 godzin pracy) to musicie "modlić się", żeby nie znalazło się coś za co można będzie wam "obciąć" pensję i to nie o jakieś marne 50 czy 100 złotych tylko 500 albo i więcej. Na otrzymanie wypłaty na konto nie macie tu szans, bo wyszłoby na jaw ile faktycznie płaci się w tej firmie za tą wielogodzinną harówkę... Wszystko idzie pod przysłowiowym "stołem" bez żadnych oficjalnych potwierdzeń, aby broń Boże nie było dowodu na tutejsze machloje!
O normalnej umowie o pracę na pełen etat możecie tu tylko śnić! Maksimum na co możecie liczyć to ½, a najlepiej to ¼ etatu oczywiście na najniższą krajową (reszta "pod stołem"). Przy każdym poruszeniu sfery finansowej będą ze strony naszego "biednego" przedsiębiorcy narzekania na to jakich to on składek do ZUS nie musi co miesiąc płacić i jaki to on biedak i w ogóle. A to co faktycznie płaci do ZUS'u przy tym jak "kroi na materiałach" swoich niczego nieświadomych klientów to po prostu kropla w oceanie.
Na waszej umowie widnieje, że zostaliście tu zatrudnieni np. na stanowisko kierowcy. I co? I nic! Tu musicie robić wszystko co szefunio każe ("bo za to się wam płaci") zaczynając od dźwigania 25 kilogramowych worów z cementem, przez noszenie betonowych krawężników, po przerzucanie ton piachu u klienta na działce. A tylko spróbujcie powiedzieć, że to nie należy do waszych obowiązków... Już będzie idealny powód, żeby z waszej marnej pensji "zniknęło" trochę pieniążków za brak subordynacji.
Niewybredne żarty w stronę płci przeciwnej są dla pana W. chlebem powszednim. I nie ma to dla niego znaczenia czy jest się jego pracownicą czy przedstawicielką handlową, który trafiła tutaj służbowo. Jak to mówią: "człowiek ze wsi wyjdzie, ale wieś z człowieka nigdy!". :)
Kobiety w tej firmie są traktowane na równi z mężczyznami, ale bynajmniej nie w kwestii finansowej tylko wykonywanych obowiązków służbowych. Równouprawnienie w wydaniu firmy ADLEX.
Najważniejsze, abyście nigdy, ale to przenigdy nie chodzili na zwolnienia lekarskie! Jesteś chora/-y bierz prochy i do roboty. W innym przypadku z waszej "słownej" umowy dotyczącej pensji zostaną wspomnienia, bo będziecie mieli liczone jak tak jak macie napisane na umowie (80% od ½ lub ¼ etatu na najniższej krajowej czyli totalne ochłapy).
Pomyślicie sobie pewnie, że chociaż odejść można stamtąd w spokoju. Nic bardziej mylnego. Pan i władca będzie próbował wmówić wam, że najlepsze dla was (a w rzeczywistości dla niego!) będzie rozwiązanie umowy o pracę na mocy porozumienia stron, bo to i tamto na was ma (typowe zastraszanie stosując wątpliwej jakości argumenty). Oczywiście do samego końca będziecie się musieli się z nim "szarpać", a to o wypłatę której nie dostaniecie ostatniego dnia pracy (albo i w ogóle!) jeśli takowy wypadnie przed końcem miesiąca, bo on wypłaca pieniądze ostatniego dnia danego miesiąca albo na początku następnego, a to o świadectwo pracy którego nie dostaniecie zgodnie z przepisami ostatniego dnia pracy tylko w najlepszym wypadku po tygodniu.
Chcesz zmarnować sobie kilka miesięcy/lat życia, a ponadto znacznie je skrócić przez liczne stresujące sytuacje i pracę ponad ludzkie siły? Idź pracować w ADLEX'ie! Tu problemy zdrowotne masz gwarantowane.