Ewka16.02.2024 18:14
Inne
Praca na sali zabaw jako animator zabaw to wyzysk. Na początku miło, pięknie, ale potem okazuje się, że to tylko pozory. Pani Maja otwarcie mówi, że gdyby to od niej zależało płaciłaby swoim pracownikom mniej niż minimalna stawka wymagana przez rząd. Twierdzi, że animatorzy, którzy dla niej pracują (uwaga cytat!) NIE ZASŁUGUJĄ NA TE PIENIĄDZE, KTÓRE ONA MUSI IM ZAPŁACIĆ. Wypłata niejednokrotnie przychodzi niższa niż powinna, pieniądze wpływają po czasie.
Nikt nie miał odpowiedniego przeszkolenia. Wymaga się od animatora Bóg wie czego, ale zapomina się, że są to ludzie z przysłowiowej łapanki, z ulicy, bez papierów uprawniających do pracy z dziećmi.
Pani Maja nie wymagała książeczki sanepidu. Pracowaliśmy z jedzeniem bez papierów! Ludzie tam z małymi dziećmi przychodzą nie mając pojęcia, że osoby stojące za barem nie mają papierów zezwalających na pracę z jedzeniem.
Brak szkolenia BHP.
Sala zabaw posiada liczne ubytki, np. niektóre elementy konstrukcji zamiast zostać naprawione są przypinane taśmą izolacyjną lub mocowane trytytką.
Szkoda czasu i nerwów na taką pracę.