Będzie rok, gdy dzwoniłem do firmy z wnioskiem, by pouczyć sprzedawczynię pieczywa o konsekwencjach lizania palców przy pakowaniu chleba do woreczka; telefon odebrał mężczyzna, sympatyczny - na tym koniec pozytywu
od tamtego czasu nie kupowałem w tym punkcie chleba, ze względu na negatywne skojarzenia; ostatnio trochę przeziębiony przymuszony byłem zakupić chleb; sprzedawczyni nadal liże palce przy wybieraniu woreczka
wynika stąd, że mój telefon odebrany został jako głos tetryczy
tymczasem kwalifikacja jest taka, że zagrożone jest zdrowie i życie klientów
będę więc odtąd zbierał dowody na takie postępowanie, gdyż może tam kupować moja rodzina i sąsiedzi, a to jest moje otoczenie, z którym mam styczność - przekaże je do odpowiednich organów
w dobie stanu zagrożenia wirusowego spotykam coś takiego; firma nie zdaje sobie sprawy, co sprzedaje i ile kosztuje emeryta ustrzeżenie się przed zagrożeniem wirusowym, sprzedawczyni ma to lizanie we krwi, co widać przy obserwacji (nie dodam, opinii o braku uprzejmości)
jak ocenić w tej sytuacji brak reakcji na mój wniosek?!!
muszę umieścić tutaj opinię, gdyż firma nie podaje numeru telefonu ani emaila klient RP