Chodzi o stacje paliw Moya w Blachowni.
Bylem stałym klientem od wielu lat. Obecnie nie polecam.
Jeśli ktoś chce pracować po 48h i więcej - tygodniowo za 10 zl na godzinę... Samotnie na nockach i do tego mieć szefa - (usunięte przez administratora) - polecam.
Facet jest niereformowalny. Obecnie sam pełni funkcję kasjera, bo za tak zawrotną stawkę nikt nie chce pracować. Nie potrafi kompletnie nic. Zczytanie karty rabatowej (flotowej również) przewyższa zakres jego możliwości. Wystawienie faktury również sprawia mu niesamowity problem.
O tym w jaki sposób klientów obsługuje jego żona - nie wspomnę. Wielka dama... Wszystkich traktuje odgórnie
Jest chamska, opryskliwa. Obserwuje to, co tam sie wyprawia od jakiegoś czasu...
Nowa kierowniczka też w dechę. 12 osób przy kasie, a ona robi takie zamieszanie, że... Komputera włączyć nie umie.
Była fajna ekipa, fajny zespół. Aż się dziwię, ze pracowali za takie nędzne grosze... Ale sobie poszli. To akurat dziwne nie jest.
W środku - strasznie zimno. Jeśli ktoś (tak jak niejednokrotnie ja), jest w trasie albo z niej wraca - lepiej wziąć fast-fooda (chociaż na pomarszczone parówki trzeba uwazac), czy też kawę i wypić ją w samochodzie.
Ogólnie nie polecam... Ani jako pracodawcę (zwolnilo się 3 kierowników w ciągu roku), ani jako przedsiebiorcę, z którym bezproblemowo mozna współpracować.
Jeden z kasjerow oszukuje na kasie. Niby nie dużo, bo 5-10 zl, ale zawsze.
Miejsce nie jest godne polecenia. A szkoda.