Moje przeżycia z tym szpitalem wyglądają następująco.
Zgłosiłem się do lekarza "przy szlabanie" z bólem brzucha, lekarz zdiagnozował u mnie wrzody żołądka dlatego że mu powiedziałem że mam obecnie rwę kulszowa i przyjmuje Nimesil, po tym stwierdził wrzody, mimo, że żołądek jest po lewej a mnie bolało po prawej na dole. Wypisał leki itd. Następnego dnia zgłosiłem się na SOR, lekarz przez szybe nie wychodząc do mnie powiedział że nie przyjmują z bólem brzuszka bo to nie jest przychodnia tylko szpital i jak dostanę udaru lub zawału to zapraszają serdecznie- to są słowa ordynatora. Poczym pojechałem na Bielany, na SORZE mimo dużej ilości ludzi przyjęli mnie dosłownie w 2 min, pani doktor stwierdziła u mnie ostre zapalenie wyrostka do natychmiastowej operacji. Zdenerwowana opowieścią która jej powiedziałem jak potraktowali mnie na SORZE w Nowym Dworze zadzwoniła do ordynatora grzecznie mówiąc go ochrzanić ale rozmowa wyglądała bardziej drastycznie, po czym kazała mi wrócić do Nowego Dworu. Pojechałem do Nowego Dworu znów na SOR i pań lekarz z wielkim fochem że na niego doniosłem zbadał mnie. Po godzinie siedzenie i słuchania jak gadają o głupotach popijając herbatkę podszedł do mnie i powiedział że wyrostek nie jest jeszcze taki tragiczny i można go wyleczyć antybiotykiem. Pamiętając co powiedziała doktor z Bielam stwierdziłem, że chce operować mimo to. Przyjęli mnie na oddział w piątek ok godz 17. Operacje miałem tego samego dnia ok godz 19.40. O 21 obudziłem się już w sali po wszystkim. Opieka nie mogę powiedzieć, jest naprawdę fajna, prócz jednej starej baby blondynki, ktora robiła wszystko pod górkę. Prosiłem o przeciwbólowy, to przychodziła po 3 godzinach, bol od drenu był tak nasilony że nie mogłem ruszyć palcem, to stwierdziła że tak musi boleć, a inna przyszła i zaraz mi go wyciągnęła. Życzę tej pani takiej samej opieki gdy to ona będzie leżeć na tym łóżku.