Podzielę się swoją historią:
W marcu/kwietniu 2024 roku rozpoczęliśmy pracę na nowym obiekcie (usunięte przez administratora).
Już na początku doświadczeni elektrycy mówili, że będą problemy, bo wiele rzeczy było niejasnych.
Przechodząc do konkretów:
Cztery osoby (dwie pary pracowników współpracujących w zespołach) zajmowały się instalacją elektryczną w mieszkaniach.
W brygadzie nastąpiła zmiana brygadzisty: w czerwcu (usunięte przez administratora)
W czerwcu wszyscy czterej zostaliśmy (usunięte przez administratora)karą w wysokości 50% wynagrodzenia.
Dodatkowo ja pracowałem w soboty, wykonując wraz z moim partnerem wszystko, co było do zrobienia.
Zadzwoniłem do szefowej i zapytałem, jaka była przyczyna tej kary.
Jej pierwsza odpowiedź:
„Dlaczego nie zadzwoniłeś i nie powiedziałeś, że na obiekcie są problemy?”
Odpowiedziałem: „Dzwoniliśmy i mówiliśmy o tym Panu (usunięte przez administratora) kilka razy, więc on wszystko wiedział.
Jestem zwykłym pracownikiem – dostaję zadania i je wykonuję. Nadzór nad innymi pracownikami to odpowiedzialność brygadzisty.
To Pani zatrudniła brygadzistę, więc to jego należy pytać. Jeśli ja miałbym pilnować innych pracowników, to nie mógłbym wykonywać swoich zadań, a plan musi być realizowany każdego dnia.”
Na to nie odpowiedziała.
Następnie zapytała: „Dlaczego instalacja na piętrze trwała dłużej niż zwykle?”
Odpowiedziałem: „To było pierwsze piętro z dziesięciu, a na pierwszym piętrze zabroniono nam wiercenia otworów w betonie na włączniki i gniazdka. Wszystkie otwory musieliśmy wykuwać ręcznie dłutem, i to kilkukrotnie.
Najpierw poproszono nas o delikatne wyżłobienie otworów w betonie, aby kierownik budowy mógł sprawdzić głębokość prętów (element żelbetu), które na tym obiekcie nie mogły być uszkadzane.
Następnie kazano nam kontynuować przygotowanie gniazdek i włączników w betonie, nakleić małe „puszki”, co zajęło ponad 7 dni – praca, którą normalnie wykonujemy w 1–1,5 dnia przy użyciu specjalistycznego sprzętu.”
Okazało się, że szefowa o tym nie wiedziała i nie brała tego pod uwagę. Właścicielka firmy sama nie zna sytuacji na swoich budowach.
A cztery osoby zostały ukarane karą w wysokości 50% wynagrodzenia.
Później zaczęła opowiadać mi o inwestorach, którzy mają zapłacić za naszą pracę, ale to nie są nasze ryzyka jako zwykłych pracowników. To jej odpowiedzialność i ryzyko jako właścicielki firmy – to za to dostaje pieniądze.
W tej sytuacji przeniosła odpowiedzialność na nas.
Co więcej, (usunięte przez administratora) wiedział o wszystkim, wiedział o karach, które na nas nałożono, i milczał, mimo że informowaliśmy go o problemach na budowie.
Potem uznała, że to za mało, i bez ostrzeżenia obniżyła mi stawkę godzinową, nie pytając, czy zgadzam się pracować za te pieniądze.
Zadzwoniłem do niej na początku września – rozmawialiśmy 15–20 minut. W tym czasie Pani (usunięte przez administratora)ponad 4 razy sama powiedziała, że moja stawka to(usunięte przez administratora)za godzinę.
Kilka razy to potwierdziłem, a ona powiedziała, że wszystkim się zajmie i zadzwoni do mnie w poniedziałek. Ale za wrzesień w październiku znów dostałem mniej. Zadzwoniłem, a ona powiedziała, że moja stawka zawsze była niższa i zaczęła mówić, że i tak dużo mi płaci. Potem zaczęła proponować podwyższenie stawki, ale jak można wierzyć osobie, która (usunięte przez administratora) W końcu odszedłem z pracy.
Całą odpowiedzialność przerzuca na zwykłych pracowników, wymaga od nas jak od właścicieli firmy, a płaci jak zwykłym robotnikom.
Nasz brygadzista (usunięte przez administratora)powiedział, żebyśmy wykonali instalację w mieszkaniu 4/8 dla kierownika budowy.
Pracowaliśmy nad jednym mieszkaniem z powodu trudności przez ponad miesiąc. Wykonanie instalacji w jednym mieszkaniu przez ponad miesiąc jest niemożliwe.
Kiedy zapytałem (usunięte przez administratora), czy Pani (usunięte przez administratora)o tym wie, odpowiedział, że nie musi tego wiedzieć, bo wie o tym (usunięte przez administratora) Powiedział też, że w ich firmie lewa ręka nie wie, co robi prawa.
Patrzyłem na Adama i myślałem, że miesiąc temu ci dwaj ludzie narazili nas na stratę 50% wynagrodzenia, a teraz nadal kontynuują swoje niezrozumiałe działania.
Moją sprawą jest opowiedzieć, co się wydarzyło.
To już Wasza decyzja, czy chcecie pracować w takiej firmie i myśleć, kiedy zostaniecie ukarani bez jasnego powodu.
To właśnie robi Pani (usunięte przez administratora)ze swoimi rodakami. Ale powiem, że na początku pracy wszystko było dobrze. Atmosfera w brygadzie zależy od brygadiera.
Życzę wszystkim powodzenia i właściwych relacji z pracodawcą.