Witam. Na wstępie zaznaczę, że znalazłem się tam przypadkiem, ponieważ zostałem zapisany bez mojej wiedzy przez pracownika opieki społecznej. Kiedy usłyszałem, że jeśli nie zgodzę się na podpisanie umowy, to zostanie mi zabrane wszystko, łącznie ze świadczeniami, chcąc nie chcąc z uwagi na sytuację życiową musiałem się zgodzić.
Ogólne pierwsze wrażenie było całkiem w porządku, ale im więcej człowiek usłyszy i zobaczy, tym bardziej okazuje się, że niestety jest to tragiczne miejsce. Ale od początku:
Mówią, że wyciągają ludzi wykluczonych społecznie oraz zawodowo, ale już przy spisywaniu umowy można było usłyszeć, że niektórzy siedzą tam już od 2 do 4 lat, co wydaje się dość niespójne z tym, co obiecują pracownicy Cistoru.
Jeśli chodzi o płacę, to też wygląda to nieciekawie. Mianowicie dostaje się około 2000 zł „do ręki” za pracę przez 4 dni po około 6–8 godzin. To już jest śmieszne, ponieważ jak sami mówią chcą pomagać ludziom, więc myślę, że takie psie pieniądze raczej nikogo z dna nie wyciągną.
Jeśli chodzi o wolne bądź urlop, to wolne jako takie jest w weekendy, ale np. kiedy człowiek nie może przyjść i nie ogarnie sobie L4, to po 4 takich dniach wolnego nie otrzyma żadnego wynagrodzenia. Podam tu przykład:
Ktoś „pracował” tam, dajmy na to, 3 tygodnie i w ostatnim tygodniu miesiąca coś by mu wypadło wtedy nie otrzyma żadnego wynagrodzenia. Przy 3 takich nieobecnościach nie otrzyma także premii. Urlop przysługuje i jest to aż 6 dni w ciągu roku, także niesamowicie.
Praca sama w sobie to po prostu chodzenie i udawanie, że coś się robi. Wytrzymałem tak w bezruchu chyba z 2 godziny i stwierdziłem, że skoro ma to wyglądać w ten sposób, to wracam do domu. Myślałem, że serio popracuję bądź czegoś się nauczę, ale niestety się myliłem.
Odradzam każdemu, kto chciałby się tu dostać. Nie dość, że człowiek nie nauczy się niczego, to jeszcze nic z tego mieć nie będzie, bo dostanie śmieszne pieniądze, za które ledwo dałoby radę opłacić mieszkanie, nie mówiąc już o jedzeniu czy innych potrzebach. Jest to raczej miejsce dla ludzi z nałogami, mieszkających w lokalach komunalnych, aniżeli dla kogoś, kto realnie chciałby odbić się od dna.
Dodam jeszcze, że pani, z którą podpisałem umowę, wielce się oburzyła, kiedy przedstawiłem jej, jak to wygląda i że myślę o rozwiązaniu z nimi umowy, cytując: „Jak, (usunięte przez administratora) rozwiązać umowę? Przecież jeszcze dobrze nie zacząłeś pracować”.
Myślę, że nie wypada w ten sposób się unosić oraz używać takiego języka w stosunku do kogoś, kto po prostu wyraził swoje zdanie, ale no cóż.
Jak już pisałem wyżej — odradzam każdemu. Próbujcie łapać się jakichś drobnych prac i powoli podnosić swoje kwalifikacje poprzez np. kursy czy szkoły zaoczne, aniżeli uczęszczać tam i wegetować za 2 tysiące miesięcznie, przy tym nawet nie pracując, tylko chodząc w kółko i udając, że coś się robi.