Jako syn Anity Bialic pracując w galerii do 2012 roku znając od podstaw działaność mojej mamy mogę z pełnym sumieniem stwierdzić, że jest wzorowym i uczciwym pracodowacą, a także bardzo kompetentną osobą zarządzająca firmą i wspaniałym człowiekiem.
Działalność galerii trwa już kilka dekad,
pracownicy wieloletni byli bardzo zadowoleni z pracy w galerii, a gdy odchodzili z pracy po długim stażu otrzymywali wysokie odchodne, były dla nich organizowane imprezy pożegnalne. Ogólnie mama bardzo dbała o pracowników i mieli u niej wzorowe warunki. A we Wrocławiu duży luz, bo mama bywa w tym mieście tylko od czasu.
Następna sprawa to chciałbym podkreślić, że dla mojej mamy od pieniędzy dużo ważniejsze były działania na rzecz promowania kultury. Sam wielokrotnie proponowałem jej zamieszcanie towaru, który mógłby mieć wzięcie, ale nie było o tym mowy.
Ponad 200 zorganizowanych wystaw, w tym wiele pod patronem UNESCO, fundacja Fly with Art, która organizowała chociażby wycieczki dzieciom po muzeach, założenie Europejskiego Festiwalu Szkła... te projekty były ważniejsze niż zarobek.
Uczestniczyłem także w wystawach, które mama organizowała dla osób niepełnosprawnych, na wózkach, także dla osób niewidomych.
Mama nigdy się tym nie szczyciła i dużo pomagała " po cichu" również wspomagając finansowo wiele fundacji.
Widząc z boku działania mojej mamy widziałem ile razy moja mama pomogła ludziom również finansowo na duże kwoty, nie wszyscy byli później uczciwi. Bardzo dużo osób próbowało ją wykorzystać, a ona niestety miała zbyt gołębie serce dla wielu ludzi, którzy na to nie zasłużyli.
Jestem pełen podziwu dla mojej mamy, która do wszystkiego doszła sama, podniosła się po traumatycznym wypadku samochodowym gdy miałem 4 lata, była kilka lat na morfinie, przeszła ostatnie namaszczenie. Była dzienikarzem i miała otrzymać pracę w telewizji na krótko przed wypadkiem, ale życie zweryfikowało plany.
Do tego ja jako jej jedyny syn w 2012 roku w wieku 25 lat, wydawałoby się okaz zdrowia z znakomitymi warunkami fizycznymi i świetną formą fizyczną ciężko, przewlekle, niespodziwanie zachorowałem, co było i pozostaje dla nas bardzo dużym ciosem. Ile się wycierpieliśmy jeden Pan Bóg wie.
Przykre jest to, że później muszę czytać tak niesprawiedliwe, obelżliwe opinie napisane przez osobę, która próbowała wykorzystać moją mamę i gdy się jej to nie udało mści się tak jak zresztą groziła, że postara się jej zepsuć opinie. Bardzo to nikczemne i słabe.
Piszę tą wiadomość z własnej inicjatywy właśnie z powodu przeczytania kłamliwych wiadomości przez osobę, która zarzuca mojej mamie zawiść, a sama właśnie nią się kieruje w związku z tym, że nie udało się tejże osobie przejąć lokalu w Sukiennicach.
Widziałem email od tego człowieka do mojej mamy gdzie groził, że zrobi wszystko by jej zaszkodzić i postara się zepsuć jej opinie i skierować sprawę do sądu o odszkodowanie, ale nie miał żadnych szans.
Szkoda nawet czasu by rozwijać tem temat dalej i tracić czas na opis działania tego człowieka. Prawda się sama obroni.