Kierownictwo w jawny sposób wyzywa się na pracownikach, a ciągły stres w pracy to norma. Grafik ustalany jest tylko na tydzień do przodu, przez co nie da się niczego zaplanować. Masz dzień wolny? Lepiej miej telefon pod ręką, bo prawdopodobnie zadzwonią z prośbą o przyjście do pracy. Jeśli nie odbierzesz, następnego dnia możesz usłyszeć nieprzyjemne komentarze — mimo że poza godzinami pracy nie masz obowiązku odbierania telefonu.
Bardzo źle wspominam pracę w tym miejscu. Ciągły stres, brak szacunku i atmosfera, która momentami zahacza o mobbing. Uważam, że nie warto — a fakt, że ogłoszenie o pracę regularnie się pojawia, mówi samo za siebie.
Szefowa jest chorobliwie ciekawska, a plotki to codzienność. Na lojalność współpracowników nie ma co liczyć — atmosfera jest gęsta, nieprzyjemna i pełna napięcia. A „perełką” jest córeczka szefostwa, która potrafi przeszukiwać pracownikom torebki.
Szefostwo żyje kamerami — kontrola trwa nawet na wakacjach. Człowiek ma wrażenie, że jest ciągle obserwowany i podsłuchiwany, więc lepiej uważać na każde słowo.
Z plusów? Niektórzy pracownicy są naprawdę w porządku — ale i tak lepiej mieć oczy dookoła głowy.
Jeśli jesteś normalną osobą, długo tu nie wytrzymasz — psychika siada szybko. Za minimalną krajową można znaleźć dużo lepsze oferty, gdzie przynajmniej traktują człowieka jak człowieka.