Moja opinia jest neutralna, ponieważ pracowałam w oddziale Fundacji - Muzeum Kolejnictwa w Jaworzynie Śląskiej.
Centrala we Wrocławiu - współpraca na plus.
Jaworzyna - miejsce pracy trudne.
Pracowałam na stanowisku specjalisty, nie same obowiązki były trudnością (wręcz przeciwnie praca różnorodna i ciekawa), ale specyfika miejsca.
Minusem było zarządzenie samym obiektem przez osobę odpowiedzialną będącą na stanowisku dyrektorskim.
Powodowało ono nagminne braki w personelu i konieczność przejmowania obowiązków, które były poniżej lub powyżej kompetencji, przez które też brakowało czasu na wykonywanie obowiązków zawartych w umowie. Pracownicy bardzo często pracowali np. 9,10, 15 a rekord to 18 dni pod rząd, niekiedy z nadgodzinami, aby np. przygotować obiekt do jakiejś ważnej kilkudniowej imprezy. Za takie dni należały się tzw. odbiory, czyli analogiczna część dni wolnych do przepracowanych.
Minusem też była duża oszczędność na różnych rzeczach (typu ogrzewanie zimą, gadżety dla turystów, które mogłyby poprawić jakość imprez, pracownicy zleceniowi, kiedy było trzeba itp.), przy jednoczesnych ryzykownych i dość infantylnych decyzjach szefostwa generujących straty dla Fundacji (typu decyzja o organizacji ogromnego i kosztownego wydarzenia zamiast pół roku/1 rok wcześniej - na około dwa miesiące wcześniej, co nie pozwalało zorganizować dostatecznych środków promocji, wsparcia finansowego od patronów itp, przez co sama impreza zamiast przynieść dochód, wygenerowała ogromne koszty).
Jeśli myślicie o karierze w tym miejscu i rozwinięciu się (bo mogłaby być możliwość), raczej nie będzie to możliwe ze względu na dużą rotację pracowników (albo oni sami rezygnują albo taka też jest decyzja szefostwa). Średni czas pracy w tym miejscu to mniej więcej rok- max. dwa lata.