Mikołaj22.10.2023 12:36
Były pracownik
Okej, zacznijmy od tego: umowy o pracę nie dostaniecie. Raczej tylko B2B.Wynagrodzenie - ja otrzymałem 4000 netto - czyli musiałem płacić swój ZUS, podatków nie płaciłem, bo byłem poniżej 26 r.ż. Dojeżdżałem 63 km - za benzynę wychodziło mi taniej niż za wynajem mieszkania. Pracowałem tam pół roku jako student świeżo po studiach (Mechatronika). Dla świeżego studenta ta praca jest średnia, jeśli nie zamierzacie iść tylko i wyłącznie w drony, to jako serwisant nauczycie się co najwyżej te drony pilotować, i może trochę grzebać w elektronice. Po przyjęciu do pracy otrzymałem szkolenie - dostałem drona od losowego klienta do naprawy (dron wart dobre ponad 30k zł razem z kamerą). Miałem tego drona rozłożyć i sporządzić raport o usterkach. Nawiasem mówiąc własne stanowisko musiałem złożyć sobie sam. Tutaj wspomnę o tym, co z mojej strony było nie tak, i gdzie mogłem pokazać się z lepszej perspektywy:
-spóźniłem się pierwszego dnia do pracy 10 minut - zatrzymała mnie kolizja dwóch osobówek na DK11. Dostałem dosadny opieprz i wiadomość, że praktycznie jest już na mnie postawiony krzyżyk. Moje tłumaczenia nie dały efektu - podobno mogłem sprawdzić w Google Maps czy nie ma korka. Mimo wszystko mogłem kontynuować pracę.
-Po pierwszym kwartale pracy spadła mi motywacja - o tym później.
-Średni poziom organizacji czasu pracy - jako student po polibudzie miałem z tym problem.
Musicie liczyć się z tym, że będzie wam brakować części do naprawy. Elementy do dronów Yuneec sprowadzane są z Niemiec. Notorycznie zdarza się, że przysyłany jest dron z usterkami nie do naprawienia - część wycofana dawno z produkcji bądź nawet niedostępna lub nieprodukowana od początku. Cała komunikacja z klientem spada na serwisanta - odbieranie telefonów od nich to jeden z gorszych aspektów tej pracy, zwłaszcza, kiedy ich prośba nie może być spełniona - czy to z wyżej wymienionych powodów, czy to przez poziom skomplikowania ich prośby. Co prawda firma rozwinęła się i zajmuje się również dronami rolniczymi ABZ z Węgier. Ogólnie jako od serwisanta wymagają od Ciebie perfekcji "Wolę nie mieć serwisu niż żeby nie był idealny"
Oczekujcie, że jako serwisant będziecie wypełniać też inne zadania. Jako osobie biegłej w cyrylicy spadło na mnie zadanie tłumaczenia instrukcji i filmików na język ukraiński. Dodatkowo w połowie roku firma zakupiła obrabiarkę CNC i na mnie spadło zadanie programowania i obsługiwania jej. Również moim zadaniem było zamontowanie elektrorygla w drzwiach wejściowych zakładu. Do zniesienia - jako mechatronik byłem wykształcony w tych dziedzinach. Bez podwyżki. Spadły też na mnie delegacje - wyjazd na Węgry w celu testowania nowych dronów (tę delegację akurat wspominam bardzo dobrze, na plus) czy jeżdżenie i rozstawianie ścianek reklamowych na różnych eventach. To wspominam gorzej, bo jest to typowa robota fizyczna. Najgorszym elementem był wyjazd na targi do Kielc, gdzie bez instrukcji obsługi musiałem rozstawić z kolegą z logistyki dwie ścianki, całe stanowisko i kantorek. Wyjazd trwał od 6 rano do 1 w nocy (o tej godzinie wróciliśmy do Poznania). Następny wyjazd był 2 dni później - demontaż tego samego stanowiska. Cały czas praca fizyczna. Wracając do mojego braku motywacji - po 3 miesiącach zrzucone zostało na mnie zadanie zainstalowanie 32-bitowego systemu Windows w celu umożliwienia obsługi obrabiarki CNC. Gdy okazało się, że nie jestem w stanie wykonać tego zadania (nie posiadam wykształcenia stricte w sektorze IT) dyrektor techniczny wpadł w furię, po 10-minutowym opieprzu powiedział, żebym tej rozmowy nie brał do siebie. Rozmowę wziąłem do siebie, a po tym incydencie motywacja spadła praktycznie do zera. Motywacja spadła jeszcze niżej gdy usłyszałem, jak ten sam Dyrektor Techniczny jedzie z góry na dół konsultantkę inpostu i grozi jej skargą tylko dlatego, że paczkomat na jego ulicy nie działał.
Mój okres próbny trwał 6 miesięcy - na B2B to sporo. W legalność umowy zagłębiać się nie będę - chociaż B2B powinno być z założenia układem partnerskim, bez szefostwa i ustalonego stanowiska, godzin pracy. Tutaj układ ten jest sztywny - podlegacie pod dyrektora technicznego. Dyrektor siedzi cały czas na parterze, jednak wy nie możecie schodzić z dronami na parter, żeby "nie przenosić serwisu gdzie indziej". Prowadzi to do sytuacji, gdzie praktycznie siedzicie sami. Podsumowując - jeśli macie za dużo wolnego czasu a nie chce wam się iść pracować gdzie indziej/macie blisko - próbujcie. Osobom świeżo po studiach głodnym wiedzy i doświadczenia polecam raczej losową umowę o pracę w dużym korpo bądź nawet średniej wielkości firmie - idźcie na konstruktora, zamodelujcie sobie coś w 3D, zgarnijcie na UoP większą stawkę, dwa lata doświadczenia i bramy otwarte wszędzie. Jak jesteście cokolwiek kumaci, dacie sobie na spokojnie radę. A jak chcecie pracować w B2B, to nauczcie się Pythona, Node.JS lub C++ (kto co woli, ja tam wolę wysokopoziomowe) i koście lepszy hajs na robocie zdalnej. Btw, nie ma auta służbowego, popylacie prywatnym na testy.