Były pracownik (niestety) 11.10.2025 08:58
Były pracownik
(usunięte przez administratora). W jednym ze sklepów pani kierownik bez żadnego powodu pluje jadem i wrogością w pracowników. To jest coś więcej niż bycie niemiłym, oschłym czy surowym - ta baba jest wredną, złośliwą jędzą, która na KAŻDE, całkowicie normalne twoje słowo czy pytanie zmierzy cię wrednym wzrokiem i odpowie złośliwie, bo nie może się powstrzymać. Nie da się pracować w takich warunkach. Jesteś ganiany/a po sklepie i wiecznie pospieszany, ciągle im coś nie pasuje w tym co robisz, najlepiej jakbyś był/a robotem robiącym wszystko perfekcyjnie i w przyspieszeniu 10x. Jednocześnie poza jak największą szybkością wymagają dokładności, a każdy z kierowników każe ci robić jedną rzecz w zupełnie inny sposób. Na tych sklepach krzyczą na ciebie i machają rękami gdy popełnisz jakikolwiek mały błąd, do którego przecież nie masz prawa. Ludzie pracujący długo są zwalniani z pracy bez żadnego konkretnego powodu i pracują prawie same nowe osoby, więc można z dnia na dzień zostać bez pracy. Na rozmowie o pracę są ustalane konretne warunki i mówisz, że potrzebujesz wolnego kilka dni w te konretne dni, bo masz coś zaplanowane ważnego, nie ma problemu, ale potem i tak okazuje się, że go nie dostaniesz i trzeba myśleć co teraz zrobić. Studia, szkoła, które niby nie są problemem w wakacje, potem okazują się nim być i w grafiku twoje wolne na szkołę nie istnieje i jesteś w potrzasku, więc pożegnaj się lepiej ze szkołą czy studiami. Po zmianie zawsze kierownik przetrzepuje torbę pracownika, bo przecież pewnie wyniosłeś/aś pół sklepu. Grafik jest ostatniego dnia miesiąca na kolejny miesiąc, albo czasem tylko tydzień, bo przecież nie ma ludzi do pracy, wszystkich zwolnili albo doprowadzili do takiego stanu psychicznego, że się zwolnili, ewentualnie zmusili do zwolnienia nie dając wolnego na szkołę, więc musiałeś/aś wybierać, szkoła albo praca. Do tego grafik się i tak przynajmniej kilka razy całkowicie zmieni, więc zapomnij o planowaniu czegokolwiek. Nie wspominając o tym, jak wykańczające jest stanie ciągiem na kasie przez 8 godzin lub bieganie po sklepie, by się wyrobić ze wszystkim. Będąc na drugiej zmianie nagle się dowiadujesz, że będziesz siedzieć do jakiejś 22-23, bo są jakieś inwentaryzacje warzyw czy nabiału. Jedyny plus taki, że płacą ci za cały czas pracy i na tym plusy się kończą. Mnie ta praca doprowadziła do psychicznego rozstroju, po zmianie potrafiłam wyjść i momentalnie wybuchnąć płaczem na środku ulicy po takim okropnym traktowaniu. Chodzenie tam było męczarnią. A okresu wypowiedzenia jest aż 5 dni kalendarzowych, chociaż będą cię okłamywać że roboczych, żebyś dłużej został/a. Do tego prawie 12-godzinne przymusowe zmiany w co najmniej co drugą sobotę, a i niedziele handlowe są pracujące. Nawet zamienić się nie da z kimś innym, jeśli coś ważnego ci wypadnie. A spróbuj zrobić coś nie po myśli kierownictwa, to jeszcze cię zwolnią. Rekruterka niby milutka, ale coś nie po jej myśli, to będzie dla ciebie wredna bez grosza kultury. Aha, twoje szkolenie trwa 3h, ale musisz podpisać papier, że trwało 18h bodajże. Potem radź sobie sam, stresuj się, denerwuj, a wszyscy z góry zakładają, że musisz wszystko wiedzieć nie wiadomo skąd, stój na kasie, nie znając nawet bułek, a po kody na jakieś rzeczy musisz ciągle biegać, bo kodów na kasie nie ma w większości, a kasjerki mają swoje kajety gdzie sobie kody spisały, żeby nie biegać po sklepie szukając kodu, źle nabijesz bułkę to masz problem, ale nie miałeś/aś jak się tych bułek nauczyć. I co chwilę biegasz do kierownika, bo połowa produktów na sklepie nie wchodzi na kasę. Wiecznie przychodzą śmierdzące menele i nawet jakieś walki żuli toczą na sklepie. Złodziei każą ci gonić i zaciągać za fraki do biura za produkt za kilka złotych, co jest niesamowicie niebezpieczne i nieodpowiedzialne i każą ci się z nimi szarpać. Po pracy jeszcze godzinę siedzisz i musisz myć podłogę pod regałami mopami które musisz gołymi rękami moczyć w brudnej wodzie i ręcznie wyciskać, a kierownik stoi i patrzy. Co minutę klient pyta gdzie coś jest, ile coś kosztuje albo cena się nie zgadza, gdy biegniesz do kasy albo po rozmiankę, bo klientowi musisz w Dwójce wydać ZAWSZE, choćby ci płacił 500 zł za lizaka. Większość współpracowników patrzy na ciebie spod byka, bo jesteś dziesiątą taką nową w tym tygodniu. Wszystko to za wspaniałą kwotę najniższą krajową.
Cyrk i (usunięte przez administratora) a mobbing niesamowity. Radzę trzymać się z daleka od tego miejsca. Mam super pracę, gdzie jestem normalnie traktowana i po tym co w Dwójce przeżyłam, jest to dla mnie wręcz zaskoczenie, ale niesamowity komfort psychiczny. Nawet McDonald's byłby lepszy.