Chciałabym opowiedzieć o swoim doświadczeniu z pracy w zakładzie Or-sat w Żarach.
Podczas jednej ze zmian mojemu koledze, Kiryłowi, zrobiło się słabo – dostał krwotoku z nosa. Z tego, co wiem, ma problemy zdrowotne związane z ciśnieniem i cukrzycą. Poszedł do toalety, żeby zatamować krwawienie. W tym momencie liderka zmiany, Justyna, zaczęła się oburzać, dlaczego odszedł od stanowiska pracy, dlaczego nie wykonuje normy i po co w ogóle poszedł do toalety. Używała przy tym wulgaryzmów i obraźliwych słów.
Wyjaśniłam, że źle się poczuł i leci mu krew z nosa. W odpowiedzi usłyszałam słowa, których sens odebrałam w ten sposób, że zdrowie w tej chwili nie ma znaczenia – najważniejsze jest wykonanie planu 1000 detali, a dopiero później można zajmować się resztą. Był to dla mnie ogromny szok. Uważam, że zdrowie człowieka zawsze powinno być ważniejsze niż jakiekolwiek normy produkcyjne.
Naturalnie opuściliśmy pracę w tej samej chwili, gdy liderka dała do zrozumienia, że zdrowie pracowników jest dla niej nieważne. To jeszcze bardziej ją zdenerwowało, ponieważ nie dokończyliśmy normy i nie posprzątaliśmy stanowiska.
Kilka dni później zostaliśmy wezwani na rozmowę z kierownikiem. Obecni byli: ja, Kirył, liderka Justyna oraz jej koleżanka Ania. Kiedy opowiedziałam, co się wydarzyło, Justyna stwierdziła, że nigdy czegoś takiego nie powiedziała, a następnie zwróciła się do mnie słowami: „Żenia, dlaczego kłamiesz? Nie jest ci wstyd?”. Ania, będąca jej koleżanką, potwierdziła jej wersję wydarzeń.
Dodatkowo mnie i Kiryła oskarżono o to, że rzekomo cały czas rozmawiamy, śmiejemy się i źle pracujemy. Tymczasem przez cały okres naszej pracy zawsze wykonywaliśmy normę, o ile maszyny działały prawidłowo. Jeżeli plan nie został zrealizowany, wynikało to z awarii urządzeń, a nie z naszego podejścia do pracy.
Kierownik uwierzył wersji przedstawionej przez Justynę i Anię. Po tej rozmowie zrozumiałam, że nie chcę dłużej pracować w takim środowisku, dlatego złożyłam wypowiedzenie.
Nie namawiam nikogo do wyciągania takich samych wniosków jak ja. Chciałam jedynie podzielić się swoim osobistym doświadczeniem. Dla mnie sposób potraktowania pracownika w trudnej sytuacji był nie do zaakceptowania. Jeśli na pierwszym miejscu są wyłącznie liczby i realizacja planu, a nie zdrowie ludzi, to osobiście nie mogę polecić tego miejsca pracy.
Być może cała sytuacja wyglądała tak dlatego, że ja i Kirył jesteśmy Ukraińcami, a one są Polkami. Nie mogę tego jednak stwierdzić z całą pewnością — to jedynie moje osobiste odczucie.