Jeżeli zależy Wam na uratowaniu danych, uważajcie na tych ludzi.
MacBook Pro 16" M1 Pro, zlecenie J500799, oddany 14.09.2026. Komputer działał, dane były czytelne. Zapłaciłem za naprawę i za przyspieszenie.
Prosiłem o jedno w pierwszej kolejności: zgranie kilku konkretnych folderów. Listę wysłałem mailem tego samego dnia, ze zrzutem ekranu. Kwadrans pracy.
Serwis zamiast tego puścił pełny backup Time Machine całego dysku 1,8 TB. Na maila nikt nie odpowiedział. Backup nie blokuje kopiowania plików, można to było zrobić równolegle w kilkanaście minut.
Wtorek: cisza, zero telefonu. Moją asystentkę wysłaną po pliki odesłano z niczym.
Środa: mail, że komputer po dwóch dniach backupu wyłączył się i nie wstaje, ślady cieczy, naprawa ponad 7000 zł. Godzinę później automat: "Naprawa została zakończona". Nie została.
Na dysku backupu jest folder .inprogress bez katalogu Users. Z moich plików nie odzyskano niczego.
Nie spieram się o diagnozę. Pytam, dlaczego przez dwa dni nikt nie skopiował kilku wskazanych folderów, skoro klient zapłacił za ekspres i poprosił o to na piśmie.
Jeśli macie na dysku coś, czego nie ma nigdzie indziej - zgrajcie sami, zanim oddacie.