Sama "instytucja" jest niezła, jedynym problemem jest strefa(Kierownik-Mistrzowie) kierownik oprócz kierowniczego wyniosłego bełkotu nie potrafi wnieść nic do rozmowy i dlatego większość pracowników decyduje o odejściu po pierwszej poważnej konfrontacji z tym człowiekiem, mistrzowie natomiast są tak zdesperowani by nie podpaść temu człowiekowi że robią wszystko by zbagatelizować twój problem i zniwelować szansę na to o co się akurat starasz, brygada słabych ludzi poklepujących się nawzajem po pleckach i utwierdzającą się w przekonaniu że są geniuszami gdy wszystko wokół się wali. Rotacja w tej firmie jest bardzo duża starzy pracownicy zostają bo się boją że nie znajdą innej pracy a młodzi odchodzą bo nie mogą znieść ciągłego niedoceniania, mistrzowie wolą wychodować sobie słupy do stania na jednej maszynie niż wszechechstronnych pracowników a potem nie dają pracownikom urlopów bo nie ma kto za nich stanąć bo nikt nic nie umie. Większość problemów rozwiązywana jest po fakcie(tj. jak komuś stanie się krzywda)zastrzeżeń nie mam tylko do kobiet z kadr oraz każdego kto jest powyżej kierownika produkcji, mimo najmniejszej ilości interakcji z pracownikami są bardziej serdeczni i wyrozumiali niż osoby do tego zatrudnione