Sprawa dotyczy oddziału w Bielsku białej, pana T.
Jak wyglądało zaproszenie na rekrutację? Pan T. zadzwonił do mnie w środku pracy, ledwo się przedstawił i zaprosił na rozmowę słowami "to tak rzutem na taśmę, bo jestem przed urlopem". Po pierwsze człowiek nie jest produktem, po drugie - info o prywatnych planach nie jest problemem potencjalnego kandydata na stanowisko.
Następnie pan T. bardzo, ale to bardzo prosił, że mu zależy na spotkaniu koniecznie tego dnia, że może na mnie poczekać itd. Zgodziłam się, leciałam na złamanie karku na autobus, by zdążyć na umówioną porę, po czym otrzymałam sms, że bardzo przeprasza, ale wypadła mu ważna sprawa prywatna i odezwie się po urlopie, jeśli nie znajdzie nikogo innego. Z pewnością, o godzinie 16:40, akurat dzień przed urlopem wypadła jakaś okrutnie ważna rzecz. Co za perfidne kłamstwo.
Pan T. pokazał, że nie szanuje drugiego człowieka, nie szanuje cudzego czasu, oczekuje wyrozumiałości od zupełnie obcej osoby w kwestii szybkiego spotkania przed urlopem, a na deser serwuje obraźliwe sformułowanie "odezwę się, jak nie uda mi się nikogo znaleźć". To jest szczyt chamstwa. Jak można tak bezpośrednio dawać komuś do zrozumienia "nie szanuję cię, jesteś ostatnią opcją z możliwych"?
Kłamstwo, (usunięte przez administratora) brak kultury. Nie życzę nikomu takiego szefa. Skoro potrafi w taki sposób zwracać się do zupełnie obcej osoby to strach pomyśleć, jak zwraca się do pracowników.