Odszedłem od nich około 2 lata temu, kiedy były „wielkie zwolnienia”. Firma jest zarządzana głównie przez Anglików, co zapewnia dość betonowe podejście do biznesu — bo skoro kiedyś coś działało, to dlaczego teraz miałoby nie działać? Na nic zdają się raporty pokazujące odwrotne zdanie. Widziałem menedżerów wypalonych rozmowami z nimi, bo „Anglicy i tak robią po swojemu”. (usunięte przez administratora) ma więcej do powiedzenia niż CEO. Jest to dodatkowym balastem, który powoduje, że firma zamiast się rozwijać, notuje regres.
Poważny marketing? Zamiast zatrudnić profesjonalistów, marketingiem zarządza osoba,(usunięte przez administratora). To oczywiście sprawia, że klienci wchodzili drzwiami i oknami… Żartowałem, chyba nigdy klient sam nie przyszedł.
Strategia? W dużej mierze polega na czekaniu, aż rynek ponownie zacznie działać na takich samych zasadach jak wcześniej, oraz przekonywaniu przez sprzedawców z Anglii, że wszystko jest sukcesem - nawet jeśli liczba sprzedanych projektów wynosi 0. Powstaje w ten sposób obraz rzeczywistości, w którym wszystko ma być w porządku, mimo że sytuacja dookoła wygląda zupełnie inaczej. Trochę jak w memie „This is fine”.
Jeżeli chodzi o ludzi na niższych stanowiskach, większość jest w porządku, choć zdarzają się wyjątki. Warto uważać na osoby, które podczas rozmowy mówią jedno, a później za plecami mówią drugie.
Pamiętam między innymi plotkę dotyczącą pewnego byłego pracownika (usunięte przez administratora) Te osoby nie liczyły się z tym, że takie fałszywe historie mogą kogoś skrzywdzić, zaszkodzić jego reputacji, a nawet poważnie wpłynąć na jego życie. (usunięte przez administratora) Nie były to jedyne plotki z ich strony, które komuś uprzykrzyły życie. Celem chyba było podkopanie autorytetu danej osoby i stworzenie jej problemów w firmie. Do dziś zastanawia mnie, dlaczego nigdy nie dostali zwolnienia dyscyplinarnego. Najwyraźniej firma ma sporą tolerancję dla toksycznych zachowań.
Gdyby osoby z Anglii wiedziały, jakie historie na ich temat były rozpowszechniane przez te same osoby, podejrzewam, że reakcja byłaby co najmniej bardzo stanowcza. Najwyraźniej jednak informacje te nigdy do nich nie dotarły.
Byli też (usunięte przez administratora), którzy prowadzili różne intrygi, żeby kogoś podkopać. Też wiadomo, o kogo tutaj chodzi.
Jak już wspomniałem, była to mniejszość. Zdecydowana większość pracowników jest bardziej życzliwa i normalna w codziennych kontaktach niż osoby opisane wyżej.
Na sztandarach AI, ale pod spodem parowóz na drewnianych kołach.