Piszę tą opinię tylko i wyłącznie o moim przypadku, jednak nie jestem przekonany a wiem, że wiele osób się ze mną zgodzi.
Bezduszne kropo. Z całego serca nie polecam - to, jak ta praca poryła moją psychikę to materiał do opowiadania na cały dzień. Skrócę to jak potrafię.
Praca dla osób bez własnego zdania, praca dla osób które chcą się poczuć jak dziecko z rodzicami nad głową - zaczynając (i prawdopodobnie kończąc, patrząc na praktycznie brak możliwości awansu) na najniższym szczeblu, nie masz prawa do własnego zdania i od razu jesteś uciszany/a przez osoby postawione wyżej. Osoby zarządzające, tak jak napisał ktoś wyżej - wybrane chyba losowaniem. 0 pojęcia o prawie pracy, 0 pojęcia o samej pracy zespołu który nadzoruje dany kierownik, (usunięte przez administratora) zmuszanie do wykonywania obowiązków których nie musisz wykonywać, zastraszanie zwolnieniem, wiele gier psychologicznych, przekrzykiwanie w dyskusjach. Pracując ponad 2 lata, pomimo swojej wiedzy i wkładu w pracę, nadal czujesz się jak nic nie znaczący pionek bez prawa do głosu.
Tutaj znaczenie ma tylko "góra" i pożal się Boże "zarząd" na które każdy możliwy pracownik psioczy przez ich głupie decyzje. Ważne decyzje podejmują osoby, które najmniej wiedzą o tym jak wygląda praca na danym stanowisku, patrzące tylko na statystyki w Excelu. Nie ma dyskusji - czy ci się podoba czy nie, masz się dostosować - *i tu dostajesz na biurko nowiutkie, 10-stronnicowe "pRoCeDuRy"*, do których masz się pilnie stosować, bo inaczej będziesz ochrzaniany od góry do dołu przez osobę która nie wie prawie nic o twojej pracy. Momentami jesteś traktowany nie jak człowiek, a jak maszyna która ma pracować bezbłędnie i szybko, i co najważniejsze - pamiętać co było napisane w pewnym mailu, który wysłał ktoś do ciebie ponad rok temu. Bo jak możesz nie pamiętać?! Weź się w garść!
A najbardziej denerwuje zapatrzenie kierownictwa na "zarząd", jak by to na prawdę byli super bohaterzy i ludzie lepsi od przeciętnego pracownika. Wszędzie wokół kolesiostwo i ustawiana narracja, tak abyś miał/a wrażenie że niby wszystko jest ok, a nie jest. Gdy kierownictwu pali się (usunięte przez administratora) jesteś ich oczkiem w głowie - jedynie wtedy jesteś tak bardzo (sztucznie) doceniony/a - bo jesteś potrzebny/a do zrobienia czegoś. Brak możliwości rozwoju i zmiany stanowiska. Często w pracy napięta atmosfera bez żadnego powodu - bo ktoś ma zły dzień, albo po prostu sprawia mu satysfakcję zaczepianie innych pracowników. Takie coś odbywa się ze strony kierownictwa. Wmawianie, że musisz zrobić to i tamto, mimo że nie jest to w twoim obowiązku. Ale że brakuje ludzi do pracy to już nie problem hotelu - to ty musisz się wykazać i robić za kilku. Bez uzasadnienia, po prostu musisz. Jak dyskutujesz, to albo są gry psychologiczne i wywoływana presja na tobie, albo zostajesz przekrzyczany/a - nie dyskutuj i rób. Niedobrze mi się robi jak pomyślę o tej całej idei na zasadzie "jesteśmy rodziną", "jesteś super zespołem", gdy wszyscy wiedzą jaka jest prawda i że każdy czeka tylko na godzinę skończenia pracy i odcięcia się od niej. Wymaganie od pracowników szeregowych po pracy - po co? Kierownik może i musi być dyspozycyjny, ale nikt z pracowników szeregowych nie ma takiego obowiązku i jest to zależne tylko i wyłącznie od danego pracownika - jeśli chce, ok. Ale jeśli nie, to to też należy uszanować, a nie wciskać ludziom że muszą być dyspozycyjni po godzinach pracy, i czepiać się ich że nie odpisują/nie odbierają. Nie wierzę że muszę to pisać, ale w tym przypadku warto - każdy ma swoje życie i raczej każdy ceni swój czas wolny, a do pracy przychodzi po wypłatę. Nikt tu nie jest na wolontariacie (a nawet potrafią być pretensje o to, że przychodzisz do pracy "tylko po wypłatę". Oczywiście że tak). Należy uszanować czas wolny i prywatność pracownika, a nie czepiać się go że nie odpisuje lub nie chce należeć do grupy na portalu społecznościowym. Nie każdy tego chce. A jedyny problem ze zrozumieniem tego wydaje się mieć kierownictwo które dalej myśli starą szkołą. To się nigdy nie sprawdza wśród młodych pracowników, ludzie zaczynają być coraz bardziej świadomi i przestać się bezpodstawnie dawać wykorzystywać. Praca bywa nieprzyjazna dla młodych osób oraz osób ceniących swój czas wolny. I jeszcze raz - bezduszne korpo. Osoby zarządzające niekiedy niekompetentne i wywyższające się stanowiskiem, jakby to było wielkie osiągnięcie w życiu i szczyt ich ambicji. Toksyczna atmosfera wprowadzana przez osoby na które inni pracownicy się skarżą przełożonemu. Oczywiście winna osoba pozostaje bezkarna i może robić co chce.
Mogę pisać jeszcze dużo, ale jest ograniczenie co do ilości napisanych znaków. Reasumując - NIE. Myślę, że masowo zwalniający się personel mówi sam za siebie. I oczywiście zachęcam do przeczytania reszty opinii na potwierdzenie mojego negatywnego zdania. Pamiętajcie, że świat się nie kończy w miejscu w którym obecnie jesteście.