W 100% zgadzam się z poprzednim komentarzem i podpisuję się pod nim rękami i nogami.
Pracowałam w tej firmie łącznie 3,5 roku- 1,5 w dziale, który nie tak dawno temu z dnia na dzień został rozwiązany, a większość jego pracowników zwolniona (o zwolnieniach za chwilę), oraz 2 lata w dziale client service dla dużego klienta.
Z początku firma wydawała się świetna. Później stopniowo atmosfera zaczynała się psuć, a od czasu wykupienia przez pewną zagraniczną spółkę i wejścia na giełdę zmieniła się w typowy korpo-koszmar i żaden z kolejnych re-brandingów tego nie zmieni (pracowałam już pod 3 różnymi nazwami- Pathfinder23, Brand New Galaxy, a teraz nazywa się to Assembly Global xD).
Zacznę może od zalet- wypłata na czas. W zasadzie to koniec plusów.
Jeśli zaś chodzi o minusy- nie wiem czy uda mi się wypisać wszystkie.
Zaczynając od zarobków- są żenująco niskie i wyglądają żałośnie na tyle innych agencji marketingowych w Warszawie. Gdyby nie fakt, że nie muszę wynajmować mieszkania, to nie byłabym w stanie się za to utrzymać. O jakiejkolwiek podwyżce można tylko pomarzyć. W odmowie usłyszysz o tragicznej sytuacji finansowej firmy.
Awans? Zapomnij. Usłyszysz to samo co w sprawie podwyżki: „nie dam, bo nie mam”. Na początku będą Ci tylko mydlić oczy piękna ścieżka rozwoju (uwaga, też dałam się na to nabrać).
Na awans w 9 miesięcy mogą liczyć tylko największe pupilki i największe lizusy, więc jeśli lubisz ordynarnie włazić kadrze zarządzającej w (usunięte przez administratora)- aplikuj już dziś!
Kolesiostwo. Tak jak wspominałam wyżej, w firmie jest wielu pupili i pupilek, panowie „derektorowie” promują ciągle te same osoby, które wiedzą komu zrobić dobrze i do kogo puścić oczko. Pupilka w moim dziale miała nawet tworzone taski specjalnie pod siebie (np. robienie prezentacji o pracy innych), byle jej workload był ciągle zapełniony i ewentualny brak projektów nie dawał podstaw do zwolnienia. Do tego miała tak niezachwianą pozycję, że mogła niczym menadżer krytykować twoją pracę, ale jeśli ty wytkniesz jakiś jej błąd- nazwie Cię osoba pasywnie-agresywną.
Atmosfera. Jeśli siedzisz cicho i nie mówisz o żadnych problemach głośno- przeżyjesz. Jeśli tylko się odezwiesz- masz problem. Menadżerowie będą udawać Twoich najlepszych kumpli, a na koniec zgłoszą Cię do HR (znam to z autopsji :)). Do tego będą tak długo męczyć Cię psychicznie, aż nie wytrzymasz i sam/a się zwolnisz.
Do tego firma jest tak super, tak fancy, tak rozwojowa i tak nowoczesna, że na dzień kobiet zamiast życzeń czy nawet przemilczenia, dostaliśmy link do stworzenia idealnej, wyimaginowanej pracownicy firmy. Poziom żenady, cringe’u i seksizmu został wówczas po stokroć przekroczony. Czekam na info, że na dzień chłopaka panie w firmie także będą miały możliwość stworzenia idealnego pracownika płaci męskiej :)
Bezpłatne nadgodziny. Praca po godzinach jest nagminna, ale nie zobaczysz za nią złamanego grosza, bo przecież trzeba pracować- ku chwale firmy! Typowe podejście zarządu z pokolenia X, które faktycznie pracuje 24/7, bo nie ma innego hobby.
Do tego presji jest ogromna, bo każdy projekt i każde zadanie musi być dowiezione na czas, za każdą cenę, byle klient był zadowolony. Sama pracowałam całymi nocami, do tego nawet na L4 (byłam wtedy zachęcana do ciężkiej pracy i wysiłku, bo przecież mój wymarzony awans już na mnie czeka na wyciągnięcie ręki :))
Zwolnienia- w 2023 i 2024 roku zwolnili z dnia na dzień niezliczoną liczbę pracowników (dosłownie zostały rozwiązane całe działy). Największe nagłe zwolnienia w 2023 miały miejsce tuż przed świętami, how f*cking nice? Dodatkowo przełożeni w moim dziale co chwilę straszyli nas, że nie wiemy kto będzie następny w kolejce do wypowiedzenia, co też cudownie wpływało na morale i atmosferę.
Mój bezpośredni przełożony pod ponownym odmówieniu mi podwyżki (na którą w 200% zasłużyłam realizując w ciągu roku ponad 150 projektów) powiedział coś, czego nie zapomnę: „zarząd jest świadomy ryzyka, że ludzie zaczną odchodzić.” Właśnie takie podejście do pracownika ma BNG.
Jak to mówią- ryba psuje się od głowy, a cały zarząd firmy to kółko wzajemnej adoracji, dla której nie liczy się nikt inny, tylko oni sami (+ wspominani pupile, bo przecież Panowie z góry muszą mieć poklask ludu z dołu). To grupa typków, którzy skrzyknęli się, żeby odejść ze znanej agencji i stworzyć swoją- lepszą i prężniejszą, opartą na 50 tak samo ważnych CEO, Directors, Heads, Leads, Presidents (naprawdę, struktura tej firmy jest przerażająca). Czy im się to udało? Nie. Stworzyli marną karykaturę agencji e-commerce. Dziwię się, że klienci jeszcze sobie tego nie uświadomili i że firma nie ogłosiła jeszcze upadłości.
Podsumowując- brak organizacji, brak rozwoju, brak szacunku do pracownika, brak docenienia, brak motywacji, brak nowych rozwiązań, brak wykwalifikowanej kadry, brak wizji, brak przyszłości.
Cieszę się, że uwolniłam się z tego toksycznego (usunięte przez administratora) Żałuję tylko, że tak późno, bo przepłaciłam to zdrowiem psychicznym.