just25.11.2025 07:56
Kandydat
Firma unika odpowiedzi na pytanie, dlaczego okres próbny w pracy stacjonarnej, w wyznaczonych dniach i godzinach, realizowany jest na podstawie umowy zlecenia zamiast umowy o pracę. Sprawia to wrażenie, jakby umowa o pracę była tam traktowana jako swoisty „benefit” dla wybranych. Po zadaniu kilku trudniejszych pytań odsyła się kandydata do działu HR, który w rzeczywistości… nie istnieje. Również pytania mailowe o sposób kontaktu z HR pozostają bez odpowiedzi.
Można odnieść wrażenie sporego chaosu organizacyjnego. Wydaje się, że kompetencje pracownika nie mają większego znaczenia — wystarczy sama deklaracja chęci współpracy. Zanim człowiek zdąży się dobrze przedstawić, już proponuje mu się wykonanie opinii. Najlepiej oczywiście za darmo, w ramach stażu, a dopiero później odpłatnie — po wpisaniu się na listę biegłych. Podanie oczekiwanych stawek spotyka się z wybuchem złości prezesa, jakby zakładano, że wszyscy będą pracować nieodpłatnie. To naprawdę dziwne podejście.
Firma bardzo obawia się negatywnych opinii, dlatego moderuje i usuwa nieprzychylne komentarze. Kluczowe wydają się umowy o zachowaniu poufności — tajemnicą firmową mają być nawet dochody współpracowników. Strasznie się pozwami i prawnikami za opowiadanie o tym, co się widziało. W Internecie natomiast wszystkie negatywne opinie przedstawiane są jako efekt „spisku hejterów” rzekomo mających problemy z poczytalnością.
Ogólnie nie polecam. Ten komentarz pewnie również wkrótce zniknie — na stronie biura ekspertyz sądowych nawet nie został opublikowany.