powiadanie
Opowiem Wam krótką bajkę o firmie Wellu.
Gdybym był Parandowskim byłby to mit o firmie w której lider dźwiga na swoich barkach przyszłość firmy a swoją mądrością w zarządzaniu mógłby obdzielić niejednego. Ale to bajka więc nic się nie zgadza… zaznaczę iż nie chce nikogo obrazić a jedynie wskazać faktyczny stan rzeczy jaki zaobserwowałem/am. Żeby było przejrzyście polecę od myślników.
Od początku:
- na rozmowie wstępnej obiecywane jest dużo, dowożone z tego niewiele. Jak już trochę popracujesz orientujesz się że mgła w której błądziłeś/aś zaczyna się rozpraszać.
- Zakres obowiązków robi się płynny i raz jest tu raz jest tam. Zaczynasz wykonywać rzeczy których nie było w umowie, budzisz się i wyciągasz rękę całą mokrą z nocnika
- Lider próbuje zgrywać dobrego kolegę jak tylko się pojawi, żartując na prawo i lewo (jak to czytasz na miłość boską przestań - ani to śmieszne ani motywujące). Pokuszę się o stwierdzenie że Karol z familiady ma śmieszniejsze dowcipy.
- Jak jest nieco mniej pracy , bo to w sumie normalne (ciągle nie może być 100% zapotrzebowania na produkty na rynku) szuka się oszczędności i zwalnia pracowników a później lider ma obiekcje że zespół czegoś nie dowiózł albo jest obsuwa. Czasem pracownicy sami odchodzą kiedy mają już dosyć kierowanego w ich stronę braku szacunku i pogardy dla ich zaangażowania. Wellu byłoby całkiem dobrym miejscem do pracy jakby zmienić lidera na takiego co owszem wymaga ale i docenia jednostkę.
- Kilkoro osób na nieco wyżej postawionych stanowiskach ma przerost formy nad treścią przez co wydaje im się że znaczą więcej niż jest w rzeczywistości.
- Formy awansowania też farsa. Kierownicy jednoosobowych działów, przełożeni wybierani z pośród szeregowych pracowników co w normalnym zakładzie mogło być motywujące. Niestety nie tu.
- Starzy pracownicy owszem dostają podwyżki ale w wysokościach zakrawających na kpinę. Nowi na start otrzymują więcej ale moim zdaniem pieniądze tego statku nie uratują.
- Pokaż że coś umiesz a dostaniesz tyle że wystający brzuch będzie odtąd twoim garbem. Będą ciągle dokładać więcej i więcej testując twoje granice… nie dziwi zatem fakt że pracownicy nie wykazują własnej inwencji i nie chcą się niczego uczyć a tym bardziej myśleć i podejmować działań. Nie daj Boże zrób coś źle to będzie ci o tym przypominane jeszcze przez długi czas.
- Praca po pracy ? Podobno istnieje i ma się dobrze.
- Nie wiem czy to norma ale jeżeli jesteś młoda, względnie ładna to masz szanse zostać przyboczną szefa.
- Zmysł lidera co do załogi i poziom jego odklejenia jest wprost monumentalny. Nie wiem czy codziennie otwiera Tymbarka i kieruje się zasadami wypisanymi na kapslach ale jestem w stanie w to uwierzyć. Jedyną motywacją są premie. Jedyną działającą jako tako.
Trochę się rozpisałem/ałam choć nie o wszystkim jeżeli by się dobrze zastanowić. Mam nadzieję że nieco rozjaśniłem/am specyfikę firmy jeżeli ktoś planuje aplikować. Puentą naszej bajki niech będzie utwór z kultowego filmu pt „Akademia pana Kleksa”.