Adamczewski13.10.2025 20:34
Były pracownik
Pewnego razu szedłem przez Rynek i zgłodniałem. Postanowiłem zatrzymać się w Żabce, by kupić sobie coś do jedzenia. Nie wiedziałem co, dlatego przez dłuższą chwilę błąkałem się między półkami. Niby człowiek dorosły, ale jednak ciągnie go, żeby z rana wciągnąć jakiegoś słodycza. Rozum i smak czasem się wzajemnie wykluczają. W końcu ten pierwszy wygrał, choć potwornie kusiło mnie, żeby wziąć paczkę ciastek od Milki. Podszedłem do chłodziarki i zdjąłem z półki bajgla z salami. Nie jest to może najzdrowszy wybór, ale na pewno lepszy, niż biszkopt oblany mleczną czekoladą. Gdy zmierzałem już do kasy, wszedł ON. Nim drzwi zdążyły się już zamknąć, ten już stał między mną, a kasjerką. Mówi do niej: elemy lajty i gorzką. Już miałem się odezwać i powiedzieć mu coś przykrego, lecz uznałem, że nie ma sensu psuć sobie dnia przez takiego człowieka. Wziąłem do ręki czytnik kodów kreskowych, zeskanowałem bajgla, a tu błąd. No to skanuję kolejną zebrę. Zaś źle. Myślę sobie, do trzech razy sztuka. Jak tym razem nie wejdzie, to się naprawdę zezłoszczę. Na szczęście się udało. Jeszcze tylko przeklikać się przez dalsze kroki i można płacić. Przystawiam kartę do czytnika, pik, przeszło. No to można iść teraz do pracy. Po opuszczeniu sklepu ruszyłem przed siebie. Lubię poranne spacery przez miasto, bo można obserwować jak budzi się do życia. Sklepikarze podnoszą rolety, przez okna widać, jak kelnerki energicznie przecierają stoliki, dostawcy gonią się, aby możliwie szybko rozwieźć towar do klientów. Ten poranny gwar jest zupełnie inny, niż w pozostałej części dnia. Jadąc samochodem tego nie da się doświadczyć. Siedzisz zamknięty w puszcze i słuchasz suchych żartów radiowych didżejów. Gdyby zastąpić ich sztuczną inteligencją, to pewnie nikt by nie zauważył. A może nawet to gadanie byłoby bardziej zjadliwe... W każdym razie jazda autem, to nie to samo, co chodzenie po mieście. Dawniej dojeżdżałem do pracy autobusem, ale teraz spokojnie mogę sobie dojść spacerkiem. W komunikacji publicznej można spotkać różnych ludzi. Jedni czytają książki, inni milcząco wgapiają się w szybę, zaś większość w dzisiejszych czasach siedzi z nosem w telefonach. Skrolują te fejsbuki, instagramy i tiktoki, jak jakieś zombie. Pewnie po wyjściu na przystanek już nie pamiętają, co w ogóle obejrzeli przez ostatnie 20 minut. Papka dla umysłu, ale na tyle atrakcyjna, że nie potrafią się od niej odkleić. Dobrze, że przynajmniej wiedzą, gdzie wysiąść