Dziękuję poprzednikom za wypowiedzi.
Piszę tę opinię z perspektywy własnych doświadczeń jako pracownik tej szkoły. Był to dla mnie czas, w którym bardzo mocno odczuwałam kontrolę, konieczność stałej dostępności oraz dużą liczbę dodatkowych obowiązków organizacyjnych.
Jednym z elementów, który szczególnie mi przeszkadzał, była konieczność pozostawania w stałym kontakcie z zespołem za pośrednictwem WhatsAppa. Zdarzało się, że polecenia służbowe otrzymywałam również w godzinach wieczornych, np. około godziny 21:00. Powodowało to poczucie, że praca nie kończy się wraz z zakończeniem godzin pracy.
Jako wychowawca miałam obowiązek pozostawania w stałym kontakcie z rodzicami uczniów, również za pośrednictwem prywatnego numeru telefonu i WhatsAppa. Oczekiwano ode mnie dostępności także poza standardowymi godzinami pracy. Szczególnie negatywnie oceniam sytuację dotyczącą publikowania materiałów o wakacjach uczniów. Wychowawcy byli proszeni o zachęcanie rodziców do przesyłania prywatnych zdjęć dzieci z wakacji, które następnie miały być wykorzystywane do przygotowywania postów w mediach społecznościowych szkoły. W praktyce oznaczało to również zajmowanie się takimi materiałami w czasie urlopu.
W szkole funkcjonowało kilka kanałów komunikacji: WhatsApp, SMS, e-mail oraz Librus. W praktyce wymagało to bieżącego monitorowania wszystkich tych kanałów i pamiętania, gdzie została przekazana konkretna informacja.
Nie odpowiadał mi również sposób komunikacji osób zarządzających. W sytuacjach, gdy przedstawiałam odmienne zdanie, miałam poczucie, że nie było ono mile widziane. Odnosiłam również wrażenie, że część pracowników obawiała się otwartego wyrażania własnych opinii wobec Dyrekcji i Zarządu.
Niektóre sytuacje związane z wyglądem pracowników również odbierałam jako przejaw nadmiernej kontroli. Pamiętam sytuację, w której Panie z Zarządu negatywnie skomentowały sposób, w jaki jedna z osób ubrała się na apel. W mojej ocenie takie komentowanie stroju pracownika było niepotrzebne.
Szczególnie zapamiętałam również wiadomość Dyrektorki zamieszczoną na publicznej grupie szkolnej na WhatsAppie. Dotyczyła ona odejścia jednej z nauczycielek i zawierała m.in. informacje o dacie i godzinie złożenia przez nią wypowiedzenia, jej wcześniejszym zwolnieniu, planowanym powrocie do pracy oraz konsekwencjach jej odejścia dla organizacji pracy szkoły. Jednocześnie pracownicy zostali poproszeni, aby "ewentualne" słowa troski wobec odchodzącej osoby przekazywali jej prywatnie.
Taki sposób komunikowania sprawy odebrałam bardzo negatywnie. W mojej ocenie informacje dotyczące odejścia konkretnego pracownika i jego sytuacji zawodowej powinny być przekazywane z większą ostrożnością, szczególnie na grupie dostępnej dla całego zespołu. Był to dla mnie przykład komunikacji, który zamiast budować poczucie bezpieczeństwa, powodował dodatkowy dyskomfort.
Kolejną kwestią była duża liczba grafików i obowiązków organizacyjnych. Funkcjonowały m.in. grafiki dotyczące rozwieszania gazetek, przyprowadzania i odprowadzania dzieci, schodzenia z uczniami na obiady, kontroli czystości w salach czy prowadzenia apeli porządkowych. We wszystkim uczestniczyli nauczyciele i zdarzało się, że nie mieli dla siebie w ciągu dnia ani jednej wolnej przerwy.
Dużą wagę przywiązywano również do drobnych szczegółów. Przy rozwieszaniu gazetek zwracano uwagę na liczbę szpilek, równe rozmieszczenie prac, a nawet ich wypoziomowanie. W mojej ocenie poświęcano takim kwestiom zdecydowanie zbyt dużo uwagi.
Niekomfortowa była dla mnie także atmosfera związana z kontrolowaniem pracy pracowników. Miałam poczucie, że zgłaszanie przełożonym uwag dotyczących pracy innych osób mogło mieć znaczenie przy późniejszej ocenie pracownika. W moim odczuciu tworzyło to atmosferę, w której pracownicy musieli bardzo uważać na siebie nawzajem.
Z mojej perspektywy miało to znaczenie również w kontekście dodatkowych premii, w tym świątecznych czy urlopowych. Premie te wynosiły zazwyczaj do około 500 zł i w mojej ocenie były niewspółmierne do świadczeń ZFŚS.
Negatywnie oceniam także sposób prowadzenia niektórych rozmów przez osoby zarządzające. Zdarzało mi się słyszeć podniesiony głos podczas rozmów z pracownikami, a także podniesione głosy dobiegające z gabinetów. Wpływało to na moje poczucie komfortu w miejscu pracy.
Podsumowując, problemem nie była dla mnie jedna konkretna sytuacja, lecz suma wielu elementów: stała dostępność poprzez różne kanały komunikacji, kontakt z rodzicami z prywatnego numeru, obowiązki wykonywane w czasie wolnym, zajmowanie się materiałami w okresie urlopu, rozbudowany system grafików, kontrolowanie drobnych szczegółów oraz sposób komunikacji i zarządzania.
Rozumiem, że jest to szkoła prywatna i że prywatna placówka ma prawo do własnego sposobu organizacji pracy. Jednak moje doświadczenia sprawiły, że wielokrotnie miałam poczucie przekraczania granic tego, co uważam za rozsądne i komfortowe środowisko pracy.