BP30.11.2021 14:59
Były pracownik
Mam mieszane doświadczenia, aczkolwiek odradzam ze względu na uprawiany w firmie micromanagement i obsesyjne podejście do wydajności pracowników, które czasami przewyższają ich możliwości. Chcę zaznaczyć, że wszystkie kwestie zawarte w opinii zostały zakomunikowane podczas procesu odejścia z organizacji, również osobom postawionym na najwyższym szczeblu.
Po pierwsze, praca jest w porządku jedynie podczas okresu wdrażania, gdzie rzeczywiście bierze się pod uwagę umiejętności i zasoby czasowe pracowników. Po okresie próbnym, to wszystko diametralnie się zmienia. Pracownicy zasypywani są nowymi rolami oraz obowiązkami, które nie są ujęte w umowie o pracę, ani żadnym innym oficjalnym dokumencie, a które znacząco wpływają na ocenę pracy danej osoby. Można polemizować czy te dodatkowe obowiązki przyjmuje się dobrowolnie lub nie, aczkolwiek jeżeli ktoś chce się utrzymać w firmie, to właściwie nie ma tutaj innego wyjścia. Nie wiąże się to bezpośrednio z podniesieniem wynagrodzenia, ponieważ sam proces ubiegania się o podwyżkę jest dość niezrozumiały i zniechęcający.
Sama organizacja bazuje na holokracji. Można odnieść wrażenie, że dzięki temu każdy ma bezpośredni wpływ na kształtowanie miejsca pracy, aczkolwiek nie ma to zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. Sam proces wdrażania zmian, jest tak zaprojektowany, że przeważnie osobą decyzyjną jest ktoś z zarządu, więc może to wzbudzać pewnego rodzaju wątpliwości czyjemu dobru rzeczywiście ma służyć holokracja. Wydaje mi się, że brakuje tutaj szczegółowych szkoleń i kto bardziej zna się na tej dziedzinie, może więcej zyskać, co w moim odczuciu nie jest sprawiedliwe. Sama osoba, która zajmuje się obszarem holokracji w firmie nie ma, według mojej najlepszej wiedzy, żadnego certyfikatu, który potwierdzałby jej kompetencje w danym zakresie. Być może warto zainwestować tutaj w pomoc z zewnątrz, aby holokracja służyła dobru całej organizacji i każdego z pracowników. Wiele osób zwalniano po okresie próbnym, bo "nie pasowały do organizacji".
Nie podobał mi się również micromanagement i "sprawdzanie" pracownika na każdym kroku. Co więcej, każdą czynność i każde zadanie, nad którym się pracowało trzeba było nanieść do narzędzia służącego do mierzenia czasu i później tłumaczyć się, jeżeli nad czymś pracowało się "zbyt długo", chociaż nie zostały wskazane żadne normy, więc była to subiektywna ocena osoby poddającej w wątpliwość wydajność pracowników. Przypominam, że większość osób była zatrudniona na umowę o pracę i nie pracowała na akord. Obsesyjnie wręcz dążono do podniesienia efektywności, co momentami kłóciło się z możliwościami zespołu. Na mnie wpłynęło to bardzo negatywnie, mimo, że zawsze wykonywana była powierzona mi praca, ale wiązało się to z nadgodzinami i dużym stresem oraz wypaleniem zawodowym. Nie wszystkie z obowiązków były ujęte w umowach.
Brakowało mi również struktury i lidera. Właściwie każdy mógł zajmować się dowolną dziedziną, ale nie inwestowano w szkolenie pracowników. Właściwie w ogóle brakowało tam aktywności, które miały na celu podniesienie morali zespołu, mimo najwyższych starań osób, które zajmowały się organizowaniem eventów. Nie ma również dopłaty do pracy zdalnej, co obecnie jest standardem w wielu firmach.
Negatywnie wspominam bezpośrednie kontakty z osobami postawionymi wyżej oraz sposób komunikacji z ich strony. W moim odczuciu dbają przede wszystkim o to, aby interes się kręcił, co jest zrozumiałe, ale podejście do pracownika pozostawiało wiele do życzenia i czasami brakowało z ich strony zrozumienia oraz empatii, a także chęci poprawienia doświadczenia pracownika. Często stawiane były nierealne oczekiwania. Był to jeden z elementów, które przyczyniły się do mojego, i nie tylko mojego, odejścia. Rzadko spotykano się z jakąkolwiek formą docenienia, mimo, że realizowane były wszystkie targety oraz założenia związane z moimi stanowiskami.
Pozytywnie natomiast wspominam współpracę z osobami na podobnych stanowiskach. Każdy zawsze chętnie dzielił się wiedzą, brał na siebie dodatkowe zadania i wspierał mentalnie. Właściwie to jedyna rzecz, która była w stu procentach pozytywnym doświadczeniem.