Firma znajduje się w Pilot Tower. Taki duży zielony budynek przy rondzie. Rejon dobrze skomunikowany. Stałem kiedyś na przystanku pod tym budynkiem i paliłem papierosa. Czekałem na autobus. Wtedy przyszedł ten człowiek. Szedł chyba od strony market budowlanego, albo raczej od salonu meblowego. Chyba na pewno nie przyszedł z fastfooda, który znajduje się obok market spożywczego. Ten facet przyszedł i stanął obok mnie. Postał chwilę po czym podszedł sprawdzić rozkład jazdy. Potem wrócił. Postał chwilę i podszedł do biletomatu. Nie wiem jaki bilet kupił ale płacił bilonem. Nie wszystkie monety były przyjmowane przez bezduszny automat. Co druga lub trzecia moneta spadały do zasobnika zwrotów z charakterystycznym metalicznym uderzeniem. To były najprawdopodobniej monety o nominale 2 złote, one często sprawiają problem w automatach. Ten facet wrzucił dużo monet, więc chyba kupował miesięczny bilet... chcoaiż z drugiej strony mógł starać się kupić bilet jednoprzejazdowy, albo czasowy, bo raczej nie grupowy - był sam. Chociaż z drugiej strony mógł kupować na przyszłość. Na zaś. Jeżeli automat nie przyjmował monety 2 złote (chociaż to mogło być też 1 złoty), a on próbował kilka razy, to sprawiło to wrażenie, że kupuje okresowy, że niby wrzuca dużo monet, a to mogła być jedna i ta sama, tylko w kółko wypadała. Ciężka sprawa. Teraz tego już nie rozgryzę. Staliśmy razem na przystanku kiedy przyjechał autobus. Solaris albo Mercedes, bo innych chyba już nie ma na tej trasie. Czasem są Volvo. Dawniej były Scanie. Co się stało ze Scaniami? Ten człowiek wsiadł do autobusu. Pomyślałem, że teraz albo nigdy. Jeżeli nie wejdę za nim do autobusu to już nigdy nie dowiem się dokąd zmierzał. No i wsiadłem. Starałem się nie budzić jego podejrzeń więc usiadłem kilka rzędów za nim. Usiadłem na kole w przyczepie przegubowca. Bardzo szybko zrobiło mi się niedobrze. Nie mam choroby lokomocyjnej, ale takie podrzucanie i zapach spalin to mieszanka wybuchowa, szczególnie jeżeli nie jadło się śniadania. Nie miałem czasu. Podobno śniadanie to najważniejszy posiłek. Skoro tak, to czemu nigdy nie mam apetytu rano? To pewnie przez kawę. Jechaliśmy tak przez dłużą chwilę. To był jednak Solaris. Chociaż z drugiej strony nie jestem w stanie przysiąc bo nie zwróciłem uwagi na logo. Za oknem padał deszcz. Z drugiej strony, gdzie indziej mógłby niby padać. Śmieszne stwierdzenie. To troche tak jakby zapytać się kogoś jaka jest pogoda na zewnątrz. W zasadzie czym jest pogoda? Czy jeżeli mamy ładną pogoed do czy ona jest ładna tylko poza domem czy również w budynku? Czy w budynku może być pogoda? Czy może być inna niż na zewnątrz? W budynku możemy mieć inna wilgotność, temperaturę, ciśnienie. W budynku może padać deszcz, na przykłąd z prysznica, albo właściwie z deszczownicy. Deszczownica to taki duży prysznic na stałe zamontowany w kabinie prysznicowej, chociaż niektórzy mają prysznic połączony z wanną i wtedy nie ma kabiny. Mnie się to nie podoba, bo wtedy bardzo dużo wody leje się na podłogę w łazience. Czy w takim razie w łazience może być jakaś pogoda? Chyba nie. Czyli jest taka jak na zewnątrz. Ale skoro na zewnątrz jest na przykład zima i mróz to czy można wejść pod prysznic (lub pod deszczownicę) zdjąwszy z siebie uprzednio ubranie? Nie godzi się w zimie chodzić bez ubrań. Ale podobno na półkuli południowej w zimie jest lato. Trochę śmiesznie obchodzić święta w lecie.