Moja opinia dotycząca placówki jest bardzo dobra. Podczas swoich hospitalizacji byłam traktowana z szacunkiem, troską i otwartością.
Personel, z którym miałam kontakt to ludzie przyjaźni, chętni do pomocy- widać, że praca jest dla nich powołaniem, a nawet misją.
Wczorajsza sytuacja, której doświadczyłam była tak zaskakująca i nieprzyjemna, że postanowiłam się tym podzielić.
W godzinach popołudniowych przyjechałam do szpitala z młodą dziewczyną, która miesiąc temu urodziła córeczkę. Moja podopieczna dostała silnych bólów brzucha i krwotoku, została skierowana na ostry dyżur. Niestety byłyśmy zmuszone zabrać ze sobą dzieciątko.
Po zaparkowaniu samochodu i wyjmowaniu fotelika z maleństwem drzwi mojego auta dotknęły boku sąsiedniego. Nie uderzyły! dotknęły! Właścicielka samochodu zwróciła mi na to uwagę. Przyjrzałam się i rzeczywiście moje drzwi pozostawiły 2 milimetrowy ślad. Przyznałam się do tego czynu tłumacząc pospiechem i koniecznością pilnej konsultacji ginekologicznej mojej podopiecznej, przeprosiłam Panią i zgodziłam się na wezwanie policji lub napisanie oświadczenia. Pani była wzburzona, wielokrotnie powtarzała, że powinnam uważać, że będzie musiała wymienić cały element auta, że to kłopot i konieczność wstawienia do warsztatu. Ponownie przeprosiłam i prosząc o możliwość zaprowadzenia młodej mamy na oddział i spokopjne spisanie oświadczenia. Pani nie wyraziła zgody powtarzając jak mantrę swoje zarzuty w stosunku do mnie.
Cała sytuacja była kuriozalna: dziewczyna z krwotokiem kontra natychmiastowe spisywanie oświadczenia z powodu 2 mm znaku- bo to nawet nie była rysa- na NOWY AUCIE LEXUS.
Przyznaje, że popłakałam się z bezsilności w stosunku do tej pani- jak się później okazało pielęgniarki oddziału dziecięcego....
Gdyby przy zdarzeniu nie było świadków to sama bym w to nie uwierzyła...
PODKREŚLAM- Szanuje Pani pracę, ciężko zarobione pieniądze na Lexusa. Wiem, że ten zrobiony przeze mnie "znak" na Pani aucie stał się ogromnym kłopotem. Ja nie protestowałam, przepraszałam, spisałam oświadczenie.
Nie potrafię jednak zrozumieć tej bezduszności w stosunku do potrzebującej pomocy dziewczyny. Pani widziała dziewczynę, która z trudem szła i nie pozwala mi pójść z nią tylko żądała spisywania oświadczenia. Pani pielęgniarka.... u której brakrak wrażliwości, ludzkiego odruchu, chęci pomocy.... materialność ważniejsza niż drugi człowiek...
Mam nadzieję, że w tym szpitalu to jedyna tak bezduszna osoba.
Dziękuje pacjentowi, który wychodząc pomógł młodej mamie i personelowi oddziału ginekologii!
Pani "od lexusa" życzę szerokich dróg, bezpiecznych parkingów i wrażliwych na drugiego człowieka poszkodowanym przez Panią właścicieli aut.