uciekinier21.11.2024 12:17
Były pracownik
Niewiele mogę napisać dobrego o pracy w tej firmie. Szef uwielbiał dużo mówić, ale nie potrafił i najczęściej nie chciał słuchać. Jego "prawa ręka" - pracownica bardzo wykształcona, o ponadprzeciętnej wiedzy na temat uprawy roślin - wciśnięta została na stanowisko administracyjne, do którego kompletnie nie miała serca, co negatywnie odbijało się na pracy całej firmy. Kierownikiem zmiany, a potem (o zgrozo) managerem farmy została dziewczyna, którą przerosły ambicje - chciała rządzić (nie mylić z "zarządzać"), ale jej zachowanie było często bardzo niestosowne w związku z zajmowanym stanowiskiem, czym ani szef, ani jego prawa ręka nie byli zainteresowani. Pracownicy na produkcji byliby pewnie świetnym zespołem, ale warunki: hałas; praca na wysokościach bez odpowiednich szkoleń i zabezpieczeń; częsty brak zapasów magazynowych (co utrudniało lub wręcz uniemożliwiało realizację zadań); kiepskie zaplecze i warunki sanitarne; nieskoordynowanie napływających zamówień z pracą na farmie; opóźnienia w wypłatach w połączeniu z minimalnym wynagrodzeniem i śmieciowymi umowami oraz osobiste antypatie i humory świeżo upieczonej managerki (negatywnie wpływające na atmosferę w zespole) - demotywowały bardzo skutecznie. Do tego większość osób pracujących wg ustalonego grafiku (z dwoma obowiązkowymi niedzielami w miesiącu), z dokładnym harmonogramem zadań, w wyznaczonym miejscu i z czuwającym nad wszystkim przełożonym, zatrudniona była na umowę-zlecenie (łącznie z pracownikami wyższego szczebla). Mówiąc oględnie - nie polecam.