Proponuję dwa razy zastanowić się nad współpracą. Dlaczego:
1. Ogłoszenia o pracę a w rzeczywistości wszystko na fakturę;
2. Obiecują cuda wianki, dużo zleceń, chcą wyłączności osoby dla siebie a później jak jest z 10% tego co obiecali to jest "dobrze";
3. Umowy teoretycznie standardowe ale rozumiane inaczej niż przez Wszystkich innych w branży czyli podział na:
- pierwsza faktura za rozpoczęcie;
- druga za przejście oceny formalne;
- trzecia za otrzymanie dofinansowania za projekt.
ale Pan L... (nazwisko dużo mówiące - jak ktoś pozna to zrozumie co mam namyśli) uważa, iż jeśli projekt nie przejdzie oceny formalnej (tak było w moim przypadku) to powinien zwrócić pieniądze z tytułu pierwszej faktury. Ten podmiot to zwykły pośrednik, który chce zarabiać nie ponosząc żadnego ryzyka. Ponieważ nie chciałem się z tym człowiekiem chandryczyć zgodziłem się na to byle by tylko zapłacił mi za drugi projekt, który dostał dofinansowanie. "Oczywiście" się zgodził, ja naiwnie wystawiłem fakturę (trzecią) i tyle widziałem pieniędzy. Zaczęły się wymówki w stylu "potrzebuję porozumienia dot. pierwszego projektu" - zgodziłem się i podpisałem, w między czasie księgowość niby miała problem z przelewem bo mojego konta nie było w "białej księdze VAT" uzupełniłem chociaż to dotyczy przelewów pow. 15 tys zł (a mój przelew był na niższą kwotę). Efekt - brak przelewu i wielkie oburzenie że dopominam się pieniędzy, dręczę i jestem nieprofesjonalny. Po ok. dwóch miesiącach od podpisania umowy o dofinansowanie pojawiły się zarzuty że byłem nieprofesjonalny (chociaż wcześniej nie było ani słowa), że ktoś podobno pracował za mnie. Oczywiście nagle odcięto mi skrzynkę mailową na której były dowody pracy. Sprawa zapewne trafi do sądu bo pieniędzy nie widać a poziom dyskusji z "firmą" osiągnął poziom lekko śmieszny.
Oczywiście ponieważ wyroku nie było to jest to tylko moja opinia. Kto chce niech ryzykuje. A i jeszcze - Panu "prezesowi" wymknęło się czy lepiej zasugerował w trakcie jednej z tych dyskusji, że nie jestem pierwszy i co chwilę zmieniają "współpracowników". Niech każdy się zastanowi dlaczego.