Kacper13.01.2025 01:33
Kandydat
Piszę pierwszy raz kiedykolwiek opinię na GoWork: najgorszy proces rekrutacyjny z jakim miałem doświadczenie w moim życiu (Senior Data Engineer).
Dostałem odpowiedź na CV po około dwóch tygodniach od wysłania na jobboard, umówiłem spotkanie na którym nie pojawiłem się z przyczyn niezależnych. Wszystko w porządku, zadzwoniłem do rekrutera, wyjaśniłem sprawę, umówiłem się na alternatywny termin - wszystko było w normalnej atmosferze z poszanowaniem obu stron.
Następnie rekruter przekładał spotkanie z godziny na godzinę około trzy-cztery razy (często na inne dni) - na formularzu był wybór szerokiego zakresu dat i rozumiem, że to było modyfikowane w ramach konkretnego obrębu, jednakże nie jest w porządku przekładanie pierwotnych dat, biorąc pod uwagę, że oprócz rekrutacji mam raz, że aktualną pracę, a dwa, że też inne procesy, gdzie wydaję mnie się, że warto do każdej ze stron podejść z respektem i np. trzymać się ustalonych terminów. Mniejsza już o to, pierwszy etap przeszedł normalnie, rekruterka wyjaśniła całą firmę, była to sympatyczna atmosfera, wytłumaczyła jak u nich działa proces rekrutacyjny i do tego momentu było OK.
Drugi etap był wyznaczony dość sprawnie z potencjalnym hiring managerem. Rozmowa techniczna, zdefiniowanie wyzwań Samby i oczekiwania wobec potencjalnego pracownika, opowiedzenie o swoim doświadczeniu i przykładowe zadanie. Na tym kroku byłem trochę zestresowany, ale udało się przejść przez spotkanie, gdzie dostałem informację odnośnie umówienia terminu następnego spotkania, które miało być live codingiem. Do tego niestety nie doszło.
Sam proces rekrutacyjny rozpocząłem zaraz przed okresem świątecznym i zostałem poinformowany, że w związku z tym specyficznym terminem proces jest zawieszony w trakcie przerwy noworocznej. Normalna sprawa w każdej firmie. Następnie po przerwie noworocznej napisałem mejla z pytaniem kiedy mogę umówić się na spotkanie. Tydzień nic, poszedł follow-up, drugi tydzień nic. Wtem dostaję kilka h temu (zresztą biorąc pod uwagę wcześniejsze terminu spotkań, wysyłanie informacji w niedzielę jest dość znamienne dla organizacji pracy) informację, że nie przeszedłem dalej. Nie byłoby w tym absolutnie jakiegokolwiek problemu, to jest decyzja potencjalnego pracodawcy i nie zamierzam z nią dyskutować - respektuję to.
Domyślam się nawet, że z powodu mojego stresu wypadłem słabo, w wyniku czego - mimo mojego doświadczenia zawodowego i spełniania wszelkich kryteriów z ogłoszenia - mogłem wypaść niekorzystnie. OK, w porządku, to też jest naturalne, tyle że:
1. jeśli to było wiadome zaraz po spotkaniu (które odbyło się miesiąc temu), to czemu nie dostałem takiej informacji zwrotnej od razu?
2. rekruterka podkreślała o tym, że proces rekrutacji jest przyjazny i kandydaci dostają konkretny feedback niezależnie od decyzji pracodawcy. Jeśli tak, to dlaczego nie dostałem np. zwrotki w stylu "ziomek, weź popracuj nad prezencją i stresem, bo niekorzystnie wypadasz"? Dla mnie jako ADHDowca i autystyka (gdzie zaznaczę, NIE WYMAGAM SPECJALNEGO TRAKTOWANIA), byłoby to bardzo przydatne; a nawet jakbym nie był neuroatypowy, to zwykła kultura osobista i złożona, jednostronna deklaracja (niewymagana przez kogokolwiek) do tego zobowiązuje.
Zawracanie głowy ludziom i marnowanie czasu zamiast obiecanej przejrzystości. Szkoda, bo nie tylko ja, ale też np. inne osoby mogłyby poprawić swoje umiejętności i ponowić aplikację za jakiś czas.