Po rozmowie kwalifikacyjnej w tej firmie, doceniam istnienie takiego działu jak HR. Szkoda, że w tej firmie owego działu nie ma. Proces rekrutacyjny różni się w firmach, normalne. W Hobo wygląda tak, że proces rekrutacji zaczyna się od razu od rozmowy technicznej (bez kogokolwiek z HR, tylko osoby z działu, gdzie się składa aplikacje). Nawet nie od przedstawienia stanowiska/projektów, typu oferowanej umowy, stawki, godzin kiedy biuro jest czynne. Od razu przechodzą do pytań technicznych. Już nie wspomnę, że podczas rozmowy kilka razy zostali rozłączeni przez co mówiło się do samego siebie, bo przecież nie napiszą sms, że ich chwilowo nie ma. Jak odpowiesz źle, to wywijają oczami. Tak, to wszystko widać :). No i osoby rekrutujące mają tyle doświadczenia w tym, że zdecydowali się na pytanie na inteligencję. Coś pokroju tych wyczytanych z gazet, żeby sobie podwyższyć ego, że oni przeczytali odpowiedź, a ktoś musi się męczyć z brakiem ich profesjonalizmu.
Typ umowy jaki oferują można wyczytać na ich profilach Linkedin (bo przecież nie wspomnieli o tym na rozmowie). Ludzie pracują tam po kilka lat na umowie zlecenie, gdzie w innych firmach nawet na okresie próbnym oferują UoP.